Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czara goryczy

<< < (6/29) > >>

Rikka Malkain:
Dookoła nich panowała ciemność. Ciemność którą każdy z Wampirów tak doskonale przenikał wzrokiem. Grupa przejechała przez ostatnią bramę, wyjechała z siedziby i zaczęła zmierzać do celu.
-Przydało by się przyspieszyć- pomyślał -Może trochę popędzimy konie?-  zapytał pozostałych. 

Gunses:
- Nie ma potrzebny, skrócimy drogę przez lasy. Do Targu pod Dędami niedaleko - rzekł spokojnie Gunses, po chwili zapytał - Wysłałem was ostatnio na misję. Zostawiłem wam również informację i polecenie: "Niechaj jadą Nikolai, Aerandir i Garik. Niechaj Nikolai i Aerandir przejrzą, a Garik się uczy. ÂŚwiat zamieszkują potwory, które maskują się lepiej niż inne. Potwory, które przeżarte są wewnątrz podłością. Znajdą takiego i zabiją". Czy wykonaliście ów misję tak, jak tego oczekiwałem?

stefan666:
Pienik podjechał do Gunsesa i powiedział:
-Mistrzu przepraszam, że przerywam, lecz czy droga przez las o tej porze nie będzie niebezpieczna? Nie wiadomo co nas może tam spotkać- odrzekł człowiek.

Gunses:
Gunses odwrócił się. Jego blada twarz i czarne niczym węgle oczy tworzyły demoniczną atmosferę.
- Nawet jeśli coś tam jest, nawet jeśli coś na nas wyskoczy, to biada temu - rzekł kąśliwie, a zza jego warg wyłoniły się białe kły - Nie wiem, czy coś wyczuwszy nas będzie miało ochotę na atak... Rozumiesz? - Twarz Gunsesa zwęziła się, policzki zapadły się, rozszerzone oczy zabłysnęły. Z gardła wydobył się syk, który budził w ludziach najgorsze koszmary. Pienik zbladł, ręce momentalnie pokrył pot, w gardle człowiek odczuł potworną suchość. Gunses zaśmiał się lekko, odwrócił się. To było płytkie, Gunses mógł sobie robić wyrzuty, ale nic nie poprawiało mu tak humoru jak widok strachu w oczach.

[Straszliwe spojrzenie]

//Tak jak zawsze, im więcej waszych postów (rozmowy/opisy terenów/własne przemyślenia) tym szybciej jesteśmy na miejscu.

stefan666:
Pienik po całym zajściu, dalej czuł się przerażony i osaczony. Wyszedłem tylko na idiotę pomyślał:
-Tak jest mistrzu, któż śmiał by się podnosić na nas rękę, a w szczególności na Twoją osobę. Po czym zwolnił nieco konia i postanowił trzymać się z tyłu, nie chciał znowu wpakować się w kłopoty. Grupa przejechała jeszcze kawałek po czym ich oczom ukazała się ścieżka przez las, o której wspominał Gunses. Las był gęsty pokryty licznymi drzewami i krzakami, lecz widać było ścieżkę wydeptaną prawdopodobnie przez poprzednich podróżników, drzewa o tej porze wyglądały jak wielka zlewająca się czarna chmura oświetlana przez promienie księżyca. Las wydawał się ogromny, w okół widać było pełno sosen i różnorakich krzewów, do grupy dochodziły różne dźwięki, łamiących się gałęzi, wiatru czy zwierząt, które budziły się do życia. Droga przez las schodziła coraz niżej, drużyna musiała zejść z koni, aby sprowadzić je na dół, ponieważ było bardzo stromo, szata roślinności zaczęła się zmieniać im dalej schodzili w dół, tym co raz więcej pojawiało się wierzb, i dębów, ponieważ była jesień byłe one łyse przez co na ścieżka zaczęła znikać w morzu liści, na szczęście las stawał się coraz rzadszy i z oddali widać było góry. Grupa w końcu dotarła na dół do nie wielkiej kotliny, dalej pokryta była drobnymi kamieniami, które odłupywały się z ścian gór otaczających kotlinę. Widać było też nie wielką roślinność w postaci traw i krzewów.
Pienik zszedł z konia, aby poprawić buta. Podprowadził zwierzę do Gunsesa spojrzał na mistrza z dołu:
-Mistrzu, którędy teraz? Czy możesz chcesz się na chwile zatrzymać? Idziemy już dość długo, przyznam że atmosfera w tym lesie była dziwna, przez całą drogę czułem się obserwowany, nie jestem w stanie stwierdzić czy rzeczywiście tak było, czy to moja ludzka wyobraźnia. Pamiętam, kiedy byłem jeszcze w klasztorze często chodziliśmy do lasów zbierać owoce i grzyby, lecz nigdy nie robiliśmy tego w nocy, moim głupkowaci przełożeni bali się demonów, widzieli je dosłownie wszędzie, w końcu zobaczyli je nawet we mnie, ludzie boją się tego czego nie rozumieją

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej