Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czara goryczy
Elrond Ñoldor:
- Albo uciekł albo go porwali - powiedział spokojnie Niko. - Przy czym jak go ukradli, mają w tym jakiś dalekosiężny plan, mający zaszkodzić nam. Niecodziennie jedna osoba wydaje tu kilkanaście tysięcy złotych monet, co nie? A jeśli miałby uciec... Ale przeca miecz mu kupiliśmy... Byliśmy dla niego za ostrzy...
Gunses:
Gunses odepchnął Nikolai. Pieprzył bez sensu. Gunses podbiegł, wyskoczył i wbił się w powietrze. Upadł na daszku jednego z magazynów. Nasłuchiwał. Wyczulił słuch do granic możliwości. Wśród gwaru, brzdęku, dzięków zwierząt usłyszał głuchy dźwięk jaki wydaje uderzenie w brzuch, dźwięk bólu i trzeszczenia lin. Puścił się biegiem w tamtym kierunku przeskakując z daszku na daszek.
Elrond Ñoldor:
- Kompanija. Za wodzem - sapnął Nikolai i podążył za Gunsesem.
Rikka Malkain:
-Co, kurwa?!- To pewnie pomyślałby Garik gdyby zdążył. Na szczęście Wampir stracił przytomność na krótką chwilę, gdy otworzył oczy zobaczył człowieka, który po chwili walnął go w brzuch i jeszcze raz, i jeszcze raz. Dwójka następnych trzymała go od tyłu, a ostatni już wiązał jakimś sznurem. Garik nie wiedział, czy bandyci wiedzieli kim jest, ale pewnie tak było. W końcu inaczej nie próbowali by go porwać. Rozwścieczony, naprężył mięśnie brzucha i z całych sił starał się rozerwać linę, w końcu był Wampirem, a słońce już zaszło...
//Jest coś ciekawego na tym obrazku nieco wyżej? Nie otworzył mi się.
Gunses:
Niestety sznur był gruby i mocny, nowy, mimo nadprzyrodzonej siły Syna Nocy nie dał się rozerwać.
- Ty kreaturo - zasyczał oprawca - Ty marne zero! Nie, Ty nawet nie jesteś zero, Ty jesteś nic! - i kolejny cios wymierzony w ciało Nieśmiertelnego. Była noc, a Garik był wampirem. Takie ciosy były dla niego nieprzyjemne, bolesne raczej nie były.
W Gunsesie zbierała nienawiść. To już nie była nienawiść, to było wkurwienie. Każde uderzenie dobiegało do uszu wampirów. Dźwięk był coraz bliżej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej