Gdy wszyscy zjedli śniadanie wyszliśym na zatłoczone ulice miasta. ÂŚnieg lekko pruszył, słonko świeciło a mróz przyjemnie szczypał. Dopiero teraz zobaczyliśmy jak wielkie jest Ozenberg, stolica tutejszych krasnoludów była już na pierwszy rzut oka większa od Efehidonu a należy pamiętać że widzimy jedynie powierzchniową część metropolii. Yarpen prowadził nas krętymi uliczkami aż dotarliśmy do dzielnicy eleganckich kamienic. Jedną z nich zamieszkiwał Hildegard aep Krin, tutejszy pisarz, bard, kartograf, kronikarz i bimbrownik. Yarpen zapukał, raz, drugi, jednak nikt nie otwierał. Krasnolud kazał nam poczekać a sam sprawdził pobliską karczmę i kilka innych miejsc. Nigdzie jednak nie znalazł Krina. Aragorn zapukał mocniej otwierając tym samym drzwi.
Dziwne... lepiej to sprawdźmy. Weszliśmy mijając mały przedpokoik do salonu, nic nie wskazywało na to by gospodarzowi coś się stało.