Tereny Valfden > Dział Wypraw

Raport z północy

<< < (10/37) > >>

Dragosani:
Tymczasem Zeleris przewiał się przez zwalone kamulce i skały. Gdy minął zaporę natychmiast rozproszył zaklęcie, by nie marnować energii. Ruszył przed siebie, gotów do rzucania kolejnych zaklęć, gdyby była taka konieczność. Pierwsze ciało znalazł na rozstaju drug. Miało spalone ramiona i głowę. Był to oczywisty znak działalności Deva. Dracon wybrał prawą odnogę, gdyż podejrzewał, że elf będzie chciał jak najszybciej dotrzeć do dzieci. W tunelu napotkał kolejne ciało, znów z obrażeniami od ognia. W końcu dotarł do pieczary, gdzie znalazł elfa, który właśnie bestialsko mordował "niewinne" wampiry.
- Zajebiste zaklęcie, elfie. - skomentował, widząc efekty czaru.

Devristus Morii:
W końcu Elf przepalił im krtań, tchawicę i oddzielił na wpół spaloną głowę od reszty ciała. Następnie wrócił do swej normalnej postacie i rzekł:
Nienawidzę nowonarodzonych wampirów, bo uważają się za potęgi tego świata. No w sumie większość wampirów ma ten kompleks, ale to tylko większość. Ba! A czar ten jest specjalnym na specjalne okazje jak te!
Następnie podszedł do dziecka i za pomocą psioniki uwolnił je z okowów, a Zeleris zrobił to samo z drugim. Dzieci były wyczerpane, a poranione.
ÂŚrednie leczenie tutaj wystarczy. I zobacz stół alchemiczny, więc będziesz mógł zrobić mikstury.Izhuesh Ruarishesh, Gresh Ilxuesh Arishesh Energią magiczna maga otoczyła ciało dziecka, a właściwie chłopca.

Dragosani:
Dracon podszedł do drugiego dziecka i "uśmiechnął się". Całe szczęście bachor był zbyt słaby by się wystraszyć i zacząć ryczeć. Mag pobrał moc i wzniósł dłonie nad dzieciaka.
- Izhuesh Ruarishesh, Gresh Ilxuesh Arishesh. - powtórzył za Devristusem zaklęcie średniego leczenia. Energia magiczna otoczyła bachora, dzięki czemu odzyskał on siły. Gdy mag zakończył proces leczenia wstał.
- No przyda się wypić po jeszcze jednej miksturze. Nie wiadomo co nas jeszcze czeka w dalszej drodze. Przypilnuj dzieciaki, a ja coś tam zrobię. - to powiedziawszy podszedł do stołu alchemicznego i zabrał się do pracy.

Devristus Morii:
Okej. rzekł Devristus, ale nie miał kłopoty z dzieciakami, gdyż poszły spać. Mag wstał i podszedł do stolika stojącego aparatury alchemicznej. Spojrzał i zobaczył butelkę. Wziął i otworzył. Zaleciało alkoholem o lekkim różowym zabarwieniu. Zerknął na aparutrę i zobaczył na niej butelkę z krawią.
Wiem do czego jeszcze dzieci im były potrzebne! Nie tylko do pożywienia, do wytresowania z nich swoich magicznym sługusów, ale także do produkowania alkoholu. Destylacja alkoholu prosto z krwi. Ach, te wampiry!

Dragosani:
- Alkohol z krwi? Wampiry są naprawdę popieprzone... - Zeleris właśnie kroił korzenie magiczne na mikstury. Ten stół alchemiczny był nieco lepiej wyposażony, niż resztki aparatury z opuszczonej chatki. Nie musiał więc kombinować z zamiennikami kolejnych przyrządów. Plastry korzenie ubił w moździerzu. Następnie przygotował wodę w dwóch miskach. Gdy zagotowała się, wrzucił do niej utłuczone korzenie i zaczął mieszać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej