Tereny Valfden > Dział Wypraw
Raport z północy
Dragosani:
Wiedziałem przemknęło przez myśl Draconowi. Oczywiście to że wiedział nie miało wpływu na jego decyzję. Po prostu irracjonalny pęd do przygody kazał mu ryzykować. Jednak teraz nie zamierzał tak łatwo się poddawać. Był w końcu szkolonym magiem. Potrafił siłą woli wywołać wielką burzę! Więc nie pozwoli aby jakaś od dawna martwa kobieta tak po prostu przejęła jego ciało. Arcymag całą swoją wolę skupił na wypędzeniu ducha. Siła woli, która zdolna była do zmieniania rzeczywistości za pomocą magii, napierała na umysł kobiety. Nie poddawał się. Zamierzał walczyć do końca. Nawet jeżeli ta astralna walka miałaby oznaczać zniszczenie jego ciała, albo duszy.
Devristus Morii:
Odzyskałeś kontrolę i obudziłeś się. Znowu wokól Ciebie nie było nikogo oprócz Elfa, który miał wystraszoną minę.
Wszystko w porządku zapytał.
Dragosani:
Dracon otworzył oczy i łapiąc się za głowę rozejrzał po pomieszczeniu. Po chwili odpowiedział elfowi.
- Taaak. Nie musisz ciskać we mnie kulami ognia. To ja. - wstał. - Nie jesteśmy tutaj sami... no mniej więcej. Pełno tu duchów niewolników i innej służby. Spotkałem też ich panią... chyba. - parsknął śmiechem. - Nawet martwe, pozbawione ciała kobiety na mnie lecą. Próbowała przejąć moje ciało. Dzięki mojemu urokowi osobistemu wyperswadowałem jej to. - podrapał się pomiędzy rogami. - Aha i widziałem też kilka innych bytów. Na zwykłe duchy to to nie wyglądało. Prędzej na jakiś rodzaj demonów, ale głowy nie dam.
Devristus Morii:
Wiedziałem, ale nic z tym nie zrobimy. Nie mamy takich umiejętności powiedział Elf Będzie trzeba naruszyć zasadę i poszukać jakiegoś nekromanty, który by rozprawił się z tymi bytami. Jesteś w stanie opuścić ten grobowiec jak i jaskinię?
Dragosani:
- I mówi to osoba, która zastępuje Wielkiego Mistrza organizacji silnie przeciwnej nekromancji... burknął Dracon. - Gdyby Gildia nie miała awersji do tego rodzaju magii, moglibyśmy załatwić to wewnętrznie, bez pomocy osób z zewnątrz. - po prostu musiał powiedzieć co o tym myśli.
- Nie traktuj mnie jak jakiegoś chuchra. - warknął. - Byle duch nie sprawi, że nagle nie będę mógł odbyć takiego spacerku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej