Diomedes spojrzał ze zdziwieniem na Aertha. Jego usta powoli zaczęły się wyginać, stopniowo przechodziły w szeroki uśmiech, uwolniły zęby i rozległ się gromki śmiech. Młody Nivellen uderzał pięścią w wóz nie wierząc temu, co właśnie usłyszał. W swej szaleńczej euforii niemalże wylał miód z baryłki, ale jednak nie doszło do tego tragicznego wypadku.
- T-Trzymajcie mnie! - wykrztusił przez śmiech.