Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potworny świat

<< < (6/21) > >>

Gunses:
Nie ukazało się nic. Metr od sterty gałęzi coś szczęknęło, liny się naprężyły, a Nikolai widział już trzy metry nad ziemią w sidłach kłusowników. Naikolai zaszamotał się, zadzwonił kilkakrotnie potrącany dzwonek umocowany przy gałęzi, która trzymała siatkę w górze. Dzwonek dzwonił za każdym poruszeniem, informując o zdobyczy. ;P

Vitnir:
- Ożesz, kur... Wszędzie to muszą rozwleść Aerandir popatrzał na swój miecz z szyderczym uśmiechem, nigdy takim żelastwem nie rzucał, a pewnie nikt nawet nie myślał coś takiego ciskać na prawo i lewo. Odciągając wzrok od miecza powiedział lekko załamującym się od śmiechu głosem do zdobyczy myśliwych:
- Najprościej chyba będzie jak w nietoperza się zamienisz i spróbujesz z stamtąd wyfrunąć.
Wampir był tylko ciekaw czy ktoś sprawdzi co upolował.

Elrond Ñoldor:
- A więc nasz wyczekiwany trakt - powiedział Nieśmiertelny gdy trójka jeźdźców znalazła się w końcu na częściej uczęszczanej drodze. Nie rozmyślając o otaczających ich krajobrazach i pogodzie, bez słowa pogalopowali na zachód, majac nadzieje szybko znaleźć się w wiosce.

Gunses:
//Gdybyście sami docierali do lokacji byłoby dwa razy szybciej.
//Wystarczy opisać drogę w 2-3 zdaniach, dotarcie do wioski i wygląd wioski, też w 2-3. Na ogół wyglądają tak samo.
//Niko, możesz edytować posta lub nowego napisać, albo inny członek zadani niech to napisze.

Elrond Ñoldor:
// No bo my myślimy, że zza każdego krzaka wyskoczy na nas stado krwiożerczych wiewiórek.

Trzej zamaskowani jeźdźcy w mroźną noc mknęli traktem. Wiatr wiał, zamieć się wzmagała, mróz kąsał przeraźliwie. Okoliczne potwory świeciły paskudnymi ślepiami, zastanawiając się czy opłaca się im zaatakować, ale nim zdążyły cokolwiek zrobić, Wampiry były już hen hen daleko...
Po długiej męczącej dla normalnego człowieka jeździe, Nikolai jako pierwszy dostrzegł światła wioski Progi. Był "dzień". Ciemny, bezsłoneczny dzień, toteż ludzie i inne solarne istoty, robiąc uprzednio zapasy, oświetlało sobie teraz życie świecami i naftą. Nieśmiertelni podjechali do prowizorycznej palisady. Sąsiedztwo bandytów, bestii i innych mrocznych istot zmuszało osiedla do budowy jakiejkolwiek fortyfikacji obronnej. Chociaż jakiś kilka wierz ze strażnikami.
- A czego tu?! - zapytał Wodzirej Męczywór. Najstarszy członek milicji obywatelskiej wsi Progi.
- My do wójta dobry człowieku. Ponoć pomocy oczekuje, natury bardzo delikatnej...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej