Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wieczna ciemność
Mogul:
Widok z bliska był jeszcze gorszy niż z daleka. Można było przyjrzeć się ciału. Było okropne. Jednak prawdziwą katorgą było wąchanie odoru który się wydzielał z trupa. Ocian chciał zrobić tak jak jego mentor jednak nigdzie nie miał żadnej chusty, przeklął po raz kolejny. Było to szczególnie uciążliwe z polepszonymi zmysłami wampira. Przyjrzał się dokładniej reszcie. Gdy Gunses złapał dziób, uniósł go i zapytał co to jest, Ocian chwilę się zastanowił, po czym odpowiedział: - Nie jestem pewien, bo nigdy nie widziałem tego wcześniej, ale to chyba jest Kuroliszek. Mam rację?
//: to to jest jedno ciało? bo się zgubiłem lekko
Gunses:
//Jedno.
- Nie - zaprzeczył Gunses puszczając dziób, który osunął się w ciemną maź - Nie masz racji w żadnym względzie. To Heshar. Młody, miał może ze dwa lata sadząc po wielkości ciała. Dorosłe osiągają kilka metrów. Lubią wilgotne, chłodne i ciemne pomieszczenia. Są jednym wielkim mięśniem. Siedzą przyklejone do ścian wegetując, pozwalając rosnąc na sobie pleśniom i grzybom, które je po części odżywiają. Nie pogardzą one jednak i mięsem, chociaż same nie polują. Truchło może ich zwabić, uzupełniają tak niedobór białka czy minerałów. ÂŻyją w małych koloniach... Ale tego coś zabiło - powiedział i zerknął przez ramię na korytarz, który zakręcał delikatnie w prawo.
- Przydałoby się trochę rozejrzeć... Cokolwiek zabiło tego heshara nie powinno tutaj egzystować. - powiedział Gunses po czym wstał - Wyjdź z wody. trzeba dbać nam o chorych, a chmary much nie są wskazane w tutejszych metodach leczenia.
Mogul:
Ocian wyszedł z wody i jeszcze raz przyjrzał się zabitemu stworzeniu.
- No, nieznacznie się pomyliłem. Paskudne jest to stworzenie. Aż dziw że coś zabiło je. Musiało być znacznie większe od tutaj tego. To idziemy dalej tamtym tunelem. Młodzieniec cały czas miał w pogotowiu broń przygotowaną na każdą ewentualność.
Gunses:
Gunses wstał, wyprostował się, wyciągnął szpon przed siebie w stronę ciała zabitego Heshara. Skupi się i zaczął coś szeptać
- Seeetmieeelreeeceeet daaazleeeaaar zeeetyjaaarceeetelgeeeoi noaaar seeetmieeelreeeceeetiiii... - wysyczał cicho i w skupieniu, koncentrując, kumulując moc. Kiedy rozprostował palce szponu sypnęły się z nich snopy iskier a z dłoni przecinając powietrze wytrysnęła wiązka energii uformowana w piorun. Przeszył on ciało porażając i uśmiercając tysiące larw. Gunses i Ocian byli bezpieczni na wystających gzymsach ścian kanału. Wampir spojrzał na truchło, obrócił się i poszedł w mrok.
[Piorun]
Mogul:
Ocian spojrzał z ciekawością na to co robi Gunses. Wyglądało to na czar, bardzo silny czar. Pamiętał jak fascynowała go kiedyś magia. Sam chciał magiem zostać, lecz nie przyjęli go bo nie popisał się przed Gordianem. Ciekawe jak moje życie by wyglądało gdybym został przyjęty na nowicjusza pomyślał. Jednak i tak cieszy się swoim życiem które teraz ma, chociaż tutaj posiada rodzinę. Wąpierz ponownie ruszył za Ojcem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej