Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŹródło ÂŻycia
Gordian Morii:
Wpadliście w zaułek między dwiema kamienicami. Szerokim nazwać go nie można było. Trzy osoby idące obok siebie tak by tylko muskać się ramionami to była góra jego możliwości. Dodatkowo masa szpargałów od skrzyń, rozbitych wozów, wózków, starych beczek, desek, rozbitych garnków i gnijących resztek utrudniała poruszanie. Zaułek kończył się wysoką ścianą czy murem na który ciężko byłoby się wspiąć nawet komuś z liną zakończoną kotwiczką. Beznadziejna sprawa.
Również ściany kamienic nie miału żadnych widocznych otworów, drzwi, okien ani niczego co pomogłoby w ukryciu czy szybkim zniknięciu nawet małego chłopca.
Anette Du'Monteau:
-No tak... - mruknął komandor. Po chwili jednak wpadł na pomysł.
-Aragornie, może użyjesz swojej różdżki i potraktujesz tu wszystko kulą ognia? Jeśli nie ma tu żadnego chłopca na pewno się nic nie stanie. - mówił mauren specjalnie wzmacniając głos, aby każdy kto się tu znajdował, lub nie chciał znajdować w tym momencie, go usłyszał.
Hagmar:
Masz rację Zeyfarze, jeśli nikogo tu nie ma, CHYBA że jednak ktoś tu jest. Elf wyciągnął powoli różdżkę.
Gordian Morii:
Odpowiedziała wam wymowna cisza, no jeżeli nie liczyć pisków szczurów licznie zgromadzonych na kupce odpadków ze stołów mieszczan i cichego klapania okiennic po drugiej stronie ulicy.
Anette Du'Monteau:
Widać blef się nie udał, mimo to Zeyfar nie zamierzał rezygnować z tej opcji.
-Trzymaj różdżkę w pogotowiu Aragornie. Spróbuj przeszukać te skrzynię telekinezą, ja zajmę się tym ręcznie. - powiedział i przystąpił do wspomnianego procederu. Lekkimi kopniakami zaczął odrzucać skrzynie, a inne odstawiał rękoma na bok.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej