- Nie ubiliśmy ich bo nie mogliśmy - rzekła Joanna - Oni w swoim wymiarze mieli specjalną właściwość. Nie mogli zabić się wzajemnie. Zostali uśmierceni przez inne potężne istoty, których całe szczęście u nas nie ma, a przynajmniej o nich nie słyszałam. Demony przedostały się tutaj i odtworzyły częściowo swój realny byt. Pomnożyły swą moc i sobie tylko znaną właściwość rozpostarły na cały nasz wymiar. Ich nie może zabić nic, co zastali na Ankorvaacie i nic co na nim przyszło na świat. Nie mówię wam tego bez powodu. Wy nie jesteście stąd. I możecie być nie tylko ich potencjalnymi katami ale również ofiarami. Oni postarają się wyeliminować każdego, kto mógłby ich znowu zgładzić. Mamy ich czterech. Nigdy nie poznaliśmy ich imion, więc nazwaliśmy je po swojemu i tak
- Leśne Licho - rzekła - To taki gnom-skrzat. Taką ma formę. Ma niepowtarzalną moc, którą obejmuje cały wymiar. Jego mocą jest utrzymywanie gatunków w równowadze. Jaki tu przykład... O wiem. Jeśli pewnego roku zabije się bardzo dużo wilków, to w następnym miocie samice urodzą wielokrotnie więcej szczeniąt. Jeśli jelenie się rozprzestrzenią zbyt mocno, to przyjdzie jakaś choroba i wytłucze pół stada. Ru wszytko jest w dziwnej równowadze. Jego moc nie obejmuje jednakże istot rozumnych. Ale już wilkołaki tak - rzekła z goryczą
- Kolejny to demon czarnej magii. Wałęsał się, opowiadając o swych braciach, prosił o przywrócenie go do życia. Sobór Magii nie zgodził się na to, jednakże pewien człowiek o wielkich i chorobliwych ambicjach oddał się mu. Demon przejął nad nim kontrolę. Teraz jest najpotężniejszym czarnym magiem i arcyliszem w Ankorvaacie. Przejął opuszczoną twierdzę na bagnach i tam włada.
- Złodziej Dusz... To parszywiec. Przejął ciało Elfa, który właśnie umierał, przez co on sam umarł. Jednakże co trzynaście lat wraca zza grobu i przez miesiąc poluje na istoty posiadające dusze. Wyrywa dusze z ciała i karmi się nimi. Co dziwne, nie może wyjść poza bagna. Nie możemy go zabić, ale odkryto, że kiedy atakuje i zobaczy swe odbicie podczas ataku sam siebie uśmierca. Jego duch wraca do grobowca i leży w letargu przez kolejnych trzynaście lat.
- Ostatni to demon głębin. Mieszka w odmętach jeziora. Nie sprawia zbyt wielu kłopotów. Czasem zatopi statek, zaleje pola uprawne, czy zatruje wodę... Nic ciekawego.