//Dzisiejszego wieczoru mnie za bardzo nie będzie, ale wejdę parę razy.
Kroczyliśmy więc dalej. Istota trochę zaczęła się lekko poruszać w lewo i prawo, niby dziki zwierz chcący bronić swego terytorium. Byliśmy 50 metrów kiedy wszytko stało się jasne. ÂŚwiatło opromieniało istotę, widzieliśmy ją, to raz, a dwa istota przemówiła. Przemówiła dźwięcznym, choć ostrym i nieprzyjemnym głosem. Kobiecym głosem.
- Kertesoi Vaay?! Rearberusetiel?! Prezetyset'zleisetcetiel rearberoivaa'rcet setvaaiartesynoiel? Ar moizetel poiset'zukerivaa'rcet'zel prezetygoidaz? Prezetelkerle'ltesel noarsetielnoiel...! - rzekła patrząc na Dracona. Jej wzrok przesunął się na Elfa
- Berardazarcet'zel? Poiker'eelcetelnoi margeicety? Tesarker poizetno'i noar setparcetelre? - jej wzrok przeszedł na Gunsesa, a cała trójka dzięki wyostrzonym zmysłom ujrzała, że włócznia została opuszczona
delikatnie...
- Kertesoi... Kertesoi Vaay...? - pytała patrząc na Gunsesa. Wampirowi serce zabiło mocniej słysząc ten język. Nabrawszy w płuca powietrza i nie patrząc na nic innego, tylko w oczy dziewczyny
- Noiel, noiel. Noiel jelset'eselsetmy rearberusetiarmi, ani berardazarcet'zarmi. Prezetyberyvaa'rmy zet Numenor. Prezetelsetleisetmy prezetelzet poiretesarle... - po czym nabrał znwou powietrza i przedstawił się
- Jarm jelset'es Gunses Cadacus, Vaa'rmpire jarker vaaidaz'etiset'z, Vaaleardazcetar Vaa'rmpireoivaa noar Numenor, Parno Ker'evaa'rvaaelgeoi Ker'eyset'ztesarleu... - rzekł. Dziewczyna stanęła w miejscu słysząc te słowa. Jej włócznia wyleciała jej z ręki i upadła na ziemie. Dziewczyna patrzyła na Wampira po czym upadła na kolano, zgięła głowę i rzekła
- Tesyset jelset'es Tesu i Teselrearzet...! - oddychała głęboko
- Juzet mnoiel tesarker noarzetyvaa'rno'i... - odrzekł nie wiedząc co zrobić. Uznał za celowe przedstawić swych towarzyszy.
- Tesoi El'ef Gordian zet reoidazu Larkos, Ar'ecetymarge Zetyvaaioileoivaa. Ar teselno Cet'zar'enoy Dazrearcetoino, tesoi Zeleris Flamel, Miset'esrezet Vaaiartesreu... Onoi noiel zetnoarjar set'esar'eoivaa'rmpireycet'znoelgeoi... - rzekł Gunses. Kobieta wstała. Podniosła włócznie, wyprostowała się
- Ar el'efi? Leudazkeri?- Leudazkeri - odrzekł
- Dobrze - powiedziała płynnym ludzkim
- Niepojęta to dla mnie chwila, a i zaszczyt ogromny. Ja jestem Joanna Estr. Strażnik Portalu Numerońskiego. Witam was w królestwie Ankorvaat! - po czym dostrzegłszy pozostała grupę
- Są z wami? Zawołajcie ich, trzeba nam wyruszyć szybko. Bagna to niebezpieczne miejsce. Moglibyśmy... - pomyślał o wieży za nią, ale szybko zmieniła zdanie
- Musimy ruszać. Jeśli los dopisze, do rana będziemy w Pierwiostkach - rzekła niby do siebie.