- Pytałeś o miasto - zwróciła się do Anvarunisa Joanna patrząc na mapę - To Numenor. Nasza stolica i największa metropolia w królestwie. Liczy około trzech milionów mieszkańców. Tam też swe siedziby mają najwyższe Urzędy.
- Opowiedz mi o wymiarze - rzekł Gunses - O jego historii...
- Znam ją dobrze z opowiadań mojego dziadka oraz z Historii Powszechnej. Przeczytałam wszystkie tomy... Czas dłuży się w samotności, a tam w wieży byłam sama. Ankorvaat to wielkie królestwo, podróż z jednego krańca w drugi zajmuje dla zwykłych wierzchowców nawet do trzech-czterech tygodni, a sam wymiar można podzielić na kilka części. Największymi to Moczary i Las. Pozostałe to Równiny i Góry. - sięgnęła po butelkę u pasa. Butelka była przejrzysta, w środku był równie przejrzysty płyn, skosztowała - A wracając do historii... nie wiem czy wiecie. Portal numeroński działał przez dwa lata. Tylko dwa lata, jednakże zapewniły one duże możliwości. Po tym czasie sygnał nagle się urwał a przejście zamarło. Mój dziadek wspominał, że wszyscy bali się, ze coś się stało na Numenorze, jednakże nie mogli tego sprawdzić. Jednakże w Ankorvaacie, daleko na północy-wschód , pośród gór jest inny portal. Draconi zakazali nam zbliżać się do niego, a co dopiero go otwierać. Jednakże po 150 latach nieaktywności portalu numerońskiego Zgromadzenie Najwyższego Słowa postanowiło otworzyć portal. 120 Arcymagów, ponad tysiąc żołnierzy. Mieli udać się do zakazanego portalu w górach, aktywować go i przejść w nieznane, aby szukać połączenia do Numenoru. Portal w górach działał trzy dni. Ze 120 Arcymagów przeżyło czternastu. Z armii powróciło ledwie ponad dwudziestu. Zakazany portal okazał się być wymiarem dla duchów i sił witalnych istot, które zmarły gdzieś indziej. Kiedy portal został aktywowany duchy te rzuciły się do naszego świata. Setki demonów, tysiące bestii i potworów, kilkusetmetrowe monstra, zmarli czarownicy i szarlatani. W naszym świecie ich realna forma odtworzyła się. Portal został zamknięty z nie lada trudem, lecz do tej pory następują wycieki i co jakiś czas coś próbuje się przedostać... Trzy dni aktywności portalu i osiemnaście tysięcy lat walki ze złem, z duchami i demonami, z okropnościami jakie przybyły do naszego świata. Były czasy kiedy cały Ankorvaat płonął lub topił się w wodzie. Tysiące magów i miliony żołnierzy pochłonęła walka ze złem jakie w ciągu tych 72 godzin przedostało się do naszego świata. Dopiero jakieś dwanaście tysięcy lat temu można mówić o przełomie, o poskromieniu zła. To co widzieliście na bagnach, trupożercy, oni są tworem łączenia się światów. Nie znam się na magii, ale chodziło o siły witalne i ich pierwiastki życia, które nie mogły umrzeć.. To one wkroczyły do naszego świata gdzie panuje życie i tutaj odtworzyły się jako dawne bestie. Pojawiły się tysiące nowych gatunków, a świat stał się zły i czyhający na bezbronnych. Niektóre duchy odtworzyły się jako lęki i strachy nas, istot zamieszkujących Ankorvaat. Nie było tutaj wilkołaków, ale niektóre demony wiedziały, że ich nienawidzimy, dlatego w nich się przemieniły. Ludzie bali się smoków, a więc i ich strach został uosobiony i powstały smoki... Nie znam się na tym powtarzam, ale taka jest historia. Nasza gospodarka jednak rozwija się już w spokoju. Wiele z krain podporządkowaliśmy sobie mieczem. Nieugięte zostały tylko moczary... - i widząc już znajome okolice miasteczka rzekła - Zaraz będziemy w mieście - Trakt zmienił się z leśnej podmokłej drogi w utwardzoną dużą drogę, wyłożoną kamieniami..