Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nocne zmory ziem larkoskich
Dragosani:
Zeleris kiwnął głową z uznaniem. Czym innym było rzucanie potężnych zaklęć, a czym innym efektywne wykorzystywanie tych pomniejszych. Zostały tylko dwa zombie, więc nie powinny sprawić problemu. Mag wyciągnął różdżkę zza pasa i wycelował w jednego trupa. Trzeba było przyznać, że mimo powolności zaszły one już całkiem blisko.
- IGOI! - wypowiedział mag, a z różdżki wystrzeliła ognista kula. Poleciała w kierunku jednego z umarłych, trafiając go w pierś. Resztki ubrania i skóra zapłonęły, lecz zombie nie czuł bólu i kiwał się dalej.
- IGOI! - powtórzył Zeleris i kolejna kula ognista trafiła nieumarłego. Tego pocisku już ożywieniec nie przetrwał. Ogień spopielił jego ciało. Mag natychmiast skierował różdżkę w drugiego martwiaka.
- IGOI! IGOI! - wypowiedział dwa razy rozkazy, by wystrzelić dwie kule ognia. Pociski trafiły jeden po drugim. Temperatura niewielkiego wybuchu jaki spaliła ostatniego zombie. Pozostały jedynie płonące szczątki. Flamel jednak nie schował różdżki.
- No, ciekawe co na nas jeszcze wylezie. - powiedział i rozejrzał się po cmentarzysku.
Anv:
// Dragosani za flache ma diamentowy talent :D
Oj wylezie, wylezie... Po chwili wasze ciała ogarnął niesamowity chłód. Słyszeliście przerażające krzyki, wycia, chichoty. Wiatr się wzmagał, falując waszymi szatami. Nie był to standardowy wiatr, krążył on bowiem dokładnie wokół was. Odstraszające dźwięki były coraz głośniejsze i natrętniejsze. W pewnym momencie usłyszeliście pisk a ku wam sunęły metr nad ziemią dwie zjawy. Od tyłu wyszedł jeden zombie, od boku zaś wybiegał ku wam szkielet. Czy to nie zaczynało wydawać się dziwne? Jakby sterowane?
Staty Zombie i szkieletów macie pare postów wyżej tu jest po jednym przedstawicielu.
1x Zombie
1x Szkielet
2x Zjawa
Metztli:
A jak dam całuska na powitanie to co dostanę?
- Ktoś nas tu chyba nie chce... - szepnęła Metz, blada, a wręcz zielonkawa na twarzy. Wyglądała jak by miała się za chwilę pochorować, ale nowe stwory skutecznie opanowały słabość. Jako że szkielet był najbliżej, zamachnęła się mieczem strącając mu czaszkę z kręgów. Korpus młócił powietrze rękami, te jednak dziewczyna szybko i zgrabnie oddzieliła od reszty ciała. Zamachnęła się mieczem, uderzając o czaszkę, która leżała u jej stóp i szczękała zębami, uderzenie było na tyle silne że kości pękły, a czaszka otworzyła się niczym orzech włoski, z taką różnicą że wewnątrz ziała pustka.
Dragosani:
- Zatem pokażmy mu, że bardzo nam zależy ma tej wizycie. - odparł Zeleris. Spojrzał jak Metztli rozprawia się ze szkieletem.
- Zajmij się zombie. - polecił. Sam uniósł różdżkę. Celował w jedną ze zjaw. Półastralny duch wył i zawodził, próbując wystraszyć maga. Lecz ten, właśnie dlatego że był magiem, nie złapał się na to. Nie był w końcu pierwszym lepszym wsiórem, czy nierozgarniętym wojownikiem. W bibliotece Gildii były księgi poświęcone istotom magicznym. Zjawom również. Więc Flamel znał ich słabe strony, jak i techniki walki.
- IGOI! - wypowiedział słowo-rozkaz, a z różdżki wystrzeliła ognista kula. Pocisk trafił w zjawę, zaś jej na wpół materialne ciało zajęło się płomieniem. Jako że istoty te były wrażliwe na ogień, zjawa spłonęła niemal od razu, wrzeszcząc potępieńczo. Druga zjawa była już dość blisko. Wyła opętańczo i wyciągała swoje niecne łapska, by zmacać pazurami Zelerisa, więc ten teleportował się kawałek dalej. Wycelował różdżkę i powtarzając jej inwokację wystrzelił kolejna kule ognia. Uderzyła ona w zjawę, a ogień strawił jej "ciało".
Metztli:
Metztli skrzywiła się, że znów musi babrać się z zombiakiem - Osh Isarish Izqiash, Izqihuxuash Grash. - warknęła celując w stwora, ognista strzałka znów bezbłędnie trafiła w gnijące cielsko, a dokładnie w zamglone oko - A nie mówiłam, że jak się kogoś trafi w oko to będzie dla tego kogoś nie fajne? - stwierdziła, patrząc jak resztki skóry zapalają się i zwijają zwęglone. Dwie strzałki wbiły się w brzuch, rozpalając bestie. Po chwili kręciła się bezsensu w kółko, płonąc niczym pochodnia i śmierdząc niemiłosiernie. W końcu ogień zrobił swoje i zwęglone ciało opadło na ziemie, martwe po raz kolejny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej