Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nocne zmory ziem larkoskich

<< < (2/16) > >>

Dragosani:
- Najwyraźniej. - odpowiedział Zeleris. Podszedł do Gordiana. - I ten chichot jest nieco niepokojący... - dodał z uśmiechem.

Gordian Morii:
Elf przysłuchiwał się uważnie luźnej rozmowie, ha a dopiero martwili się odległą być może wojną. -Ehh drodzy moi... 600 lat temu gdy byłem jeszcze nowicjuszem... a zresztą kogo to obchodzi.- powstrzymał się od prawienia niepotrzebnych frazesów. Zwracając się do stojącego obok maga rzekł -Zelerisie sprawdzimy dzisiaj twoją umiejętność teleportacji w miejsca dla Ciebie nieznane. Podejdź tu kroczek.- poczekał aż Flamel się zbliży i wyciągnął rękę w kierunku jego głowy. Mag próbował uniknąć niespodziewanego "ataku" lecz elf był nieco zwinniejszy i trafił tam gdzie celował. W chwili gdy palce elfa dotknęły skroni Zelerisa Wielki Mistrz wysłał impuls myśl, niewyraźny i pozostawiający wiele do życzenia obraz miejsca do którego mieli się teraz przenieść.
-Nie mówię, że będzie łatwo. - powiedział uprzedzając skargę, która już cisnęła się na usta maga. Otwórz się na świat i poszukuj... Szukaj nie tylko obrazu, poczuj też emocje, które odnajdą drogę...- rzekł tajemniczo spoglądając na nieco zdziwionego tym wszystkim Zelerisa. Unosząc palec do ust nakazał milczenie i nic już nie mówiąc pochwycił stojącą obok Metztli za dłoń. Nim ta zdążyła cokolwiek powiedzieć lub zrobić pokierował jej dłonią tak, że przejechała ona po policzku Zelerisa. To co zdarzyło się później było jak ukąszenie węża szybkie i niespodziewane - Poczuj emocje... - rzucił w stronę Zelerisa elf zniknął razem z uczennicą zaciskając swoją dłoń na jej smukłej rączce.

Dragosani:
Istotnie Zeleris był całą tą sytuacją zdziwiony. Wciąż miał przed oczyma wizję miejsca do którego miał się udać. A właściwie bardzo niewyraźny strzęp wizji. W przekazanych obrazach dostrzegł coś co musiało być domostwami... chyba. Lecz, posłuchawszy rady elfa, zaczął skupiać się nie tylko na obrazie, lecz też na emocjach. Przymknął oczy i pogrążył się w swoim umyśle. Starał się wychwycić to co poczuł, gdy ujrzał wizję, oraz gdy dłoń Metztli dotknęła jego policzka. Nie wątpił, że wraz z wizją "otrzymał" również próbkę emocji. Spróbował ją wychwycić. Tak... coś w tym było. Bliżej nieokreślone uczucie... spokoju? Mag uchwycił je, by nie wymsknęło mu się. Następnie zwrócił uwagę na to co poczuł podczas kontaktu z Nowicjuszką. A ich było sporo. Irytacja, niechęć, nieco gniewu... zainteresowanie, pączkująca sympatia... na bogów, nie! Przecież wcale tego nie czuł. To wyrwało go z transu, przez go zdenerwował się. Wziął kilka głębokich oddechów, by się uspokoić. I ponownie pogrążył się we własnym umyśle. Tym razem szybko odszukał próbkę emocji, zarówno tych z wizji, jak i z dotyku. Postanowił nie zwracać na nie uwagi i użyć ich jeno do zlokalizowania miejsca docelowego. "Emocje, które odnajdą drogę"... czuł je wyraźnie, pozostało jedynie "otworzyć się na świat". Stało się to nagle... zupełnie nieoczekiwanie. Tak... po prostu. Jego umysł został nakierowany na miejsce, które miało być celem. Tak przynajmniej przypuszczał. Postanowił spróbować teleportacji. Skupił się na tym miejscu i przywołał moc magiczną do teleportacji. Następnie użył jej.

Gordian Morii:
Gordian razem z Metztli pojawili się na placu niewielkiej osady ulokowanej na wschodnich rubieżach hrabstwa Larkos. Niewielka to była wioska, ledwo kilkanaście drewnianych chat, kilka stodół i podmurowany dom sołtysa, który jednocześnie prowadził w wiosce niewielką oberżę.
Kilka metrów dalej przy studni z obłoku srebrzystego dymu wyłonił się Zeleris.
-Gratuluję.- rzekł z uznaniem elf - Jeśli to pierwsza próba to doskonale radzisz sobie z odczytywaniem drogowskazów emocji.- dodał gdy mag był już wystarczająco blisko by można było rozmawiać bez konieczności podnoszenia głosu.
-Podejdźmy do sołtysa, niech ten zda nam dokładną relację z tego co się tutaj dzieje.

Dragosani:
- Właściwie za pierwszym razem... coś rozproszyło mnie. Ale potem poszło gładko. - przyznał mag. Rozejrzał się po osadzie. Było dość typowa. Skromna, lecz najwyraźniej jej mieszkańcy radzili sobie.
- No ale masz rację, Mistrzu. By cokolwiek zdziałać, musimy zdobyć jak najwięcej informacji. - rzekł w odpowiedzi na słowa Gordiana. - Można by też popytać samych chłopów, a nie tylko sołtysa. - dodał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej