Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czarcia Pieczara

<< < (14/30) > >>

Istedd:
Słuchając w miarę dobrze słyszanego już głosu zapomnianego towarzysza chciał znowu coś powiedzieć. Nie mógł. Nie znalazł odpowiednich słów. Czuł, że nie jest to wina alkoholu, ale czego więcej, jak chociażby jedzenia! Tak, to była wina pokarmu, nie napoju. Był o tym święcie przekonany, co pocieszyło go, jako manierka bimbru. Powoli dochodził do normalności, nie licząc bólu, jakim emanowała głowa, związanie dłonie i brzuch. Zebrał się w sobie, aby odpowiedzieć, nieco już trzeźwiej.
- Związali i zamknęli... Nie jesteśmy wolni, jesteśmy związani i zamknięci. - wspiął się na szczyt obecnego poziomu intelektu. Czuł się paskudniej, niż przed chwilą. Coś zaczęło mu w głowie trzeszczeć. Chrząknął, dzięki czemu doszedł do wniosku, że to nie w jego głowie, ale gdzieś indziej słychać owe dziwne dźwięki. Ciemność nie pozwalała widzieć, ale uszy zezwalały słyszeć. Próbował dojść do wniosku skąd dźwięki owe się wydobywają... Nie ze środka pomieszczenia... A może? Nie... Z zewnątrz.
- Drzwi. - wypowiedział wręcza automatycznie i spróbował się uśmiechnąć. Dobrze, że nie widać było jego twarzy, albowiem przybrał najpaskudniejszy wyraz twarzy, jaki znał.

Hagnar Wildschwein:
//Psiarnia około 8:30
-Ergard i Diomedes
Nie było dane wam się lepiej poznać, na nowo rzecz jasna, bo po chwili do pomieszczenia wpadło niczym grom kilka niezidentyfikowanych postaci. Niezidentyfikowane postaci kopały nieznanymi nogami i obijały niepoznanymi kijami. Ból był jednak znajomy. Kiedy niemal straciliście przytomność zakneblowano Was i owe cienie zaczęły Was ciągnąć trzymając za nogi, po kilku metrach totalnie opuściła was świadomość.
// Pokój dla gościa, około 8:35
-Zeyfar
Nie było dane Ci nacieszyć się odpoczynkiem czy chwilą na zebranie nieobecnych myśli. Drzwi otworzyły się z hukiem, a do środka wpadło dwóch mężczyzn. Nim zdążyłeś coś powiedzieć, co usilnie próbowałeś zrobić, kij opadł na Twoje ramie powalając Cię na podłogę. Zakneblowano Cię i związano Ci ręce. Kiedy Twoi oprawcy wzięli Cię pod ręce, aby zaciągnąć w bliżej nieokreślone miejsce jakoś nie uśmiechało Ci się myśleć i próbować ucieczki.

Eric:
Gdy do pomieszczenia wpadli jacyś ludzie Diomedes zdążył tylko mruknąć
- Co jest kurwa?! - i ów niezidentyfikowane persony zaczęły okładać ich kijami i obdarowywać kopniakami. Ból narastał z minuty na minutę, a więzy nie pozwalały Diomedesowi choćby zasłonić twarzy, która również została okaleczona. Splunął krwią i zaraz jego usta zostały zakneblowane. Powoli zaczął odlatywać. Czuł, że już dłużej nie wytrzyma, powieki stały się ciężkie niczym ołów, a myśli uciekały gdy starał się je skupić. Ktoś chwycił go za nogi i wyciągnął na zewnątrz. Po chwili Diomedes stracił przytomność.

Anette Du'Monteau:
Kurwa!. Te słowa usłyszeli by napastnicy gdybym nie miał zakneblowanych ust. Pieprzone małpy na usługach jakiegoś szalonego człeka, który w wieku pacholęcim nie zaznał miłości. Tylko z tym zwykle mi się kojarzyli mężczyźni najemnicy tego typu. Czasem dochodzili jeszcze fanatyczni wyznawcy po stracie większej ilości członków rodziny. Tak zwane baranki. Knebel znów stłumił moje przeklństwa. Otrząsnąłem się jednak i zacząlem trzeźwo myślec. Trudno było o to w tej sytuacji. Zachować zimną krew przedewszystkim. Próbowałem zapamiętać jak największa ilość szczegółów kiedy zbiry targały mnie w nieznane miejsce.
//: Od czasu do czasu może coś napiszę jednak mój komp trafi do naprawy dopiero jutro pewnie, a wróci nie wiem kiedy. Z góry przepraszam.

Hagnar Wildschwein:
//No spoko, ale jak już wcześniej wspomniałem: pamiętaj, że jesteś w podobnym stanie umysłu jak Ergard :D
//Wszyscy, gabinet Marcela Kwina
Rzucono wami o podłogę i zaczęto ocucać. Zajęło to chwilę, bo obstawa była raczej wyspecjalizowana w doprowadzaniu do stanu nieważkości, nie zaś do wyciągania kogoś z niego. Odzyskaliście jednak przytomność i zdolność odbierania bodźców od środowiska. Znajdujecie się w przyjemnym dla oka pomieszczeniu o dość bogatym wystroju. Przed Wami jest drewniane biurko z elegancko rozmieszczonymi nań przyborami. Gdzieś w tle widać zawieszone na ścianie miecze. Za samym biurkiem zaś siedzi mężczyzna odziany w drogą szatę, za Wami zaś stoi 4 ludzi pod bronią. Jesteście rzecz jasna na kolanach.
\\Diomedes: dociera do Ciebie i rozumiesz w jakie gówno wpadliście. Domyślasz się, że ten przed Tobą to Marcel Kwin. Nie jesteś już zakneblowany, ale coś mówi Ci żeby jednak wysłuchać co Wasz "zleceniodawca" ma do powiedzenia. Widzisz też, że Zeyfar jest w podobnym stanie kontaktu z rzeczywistością jak Ergard
\\Zeyfar i Ergard: jesteście kompletnie otumanieni i jeśli przed ogłuszeniem jeszcze Wasze umysły dochodziły do jakiś wniosków to teraz jest to tylko pustka. Widzicie przed sobą człowieka, nie znacie go. Nie jesteście zakneblowani, ale... nie wydaje mi się, że Wasze postaci wydałyby z siebie jakieś wymioty werbalne.
(wrzucam tyko dlatego, że możecie robić co chcecie, a walka z nimi jest jakąś tam możliwością)
Obijmorda 4/4
Marcel Kwin 1/1

Obijmorda
Uzbrojony w:

1.
Nazwa broni: Krótki miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]


Odziany w

Nazwa odzienia: Przeszywka
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich

Specjalizacje:
Walka bronią sieczną 50%

Umiejętności nabywane:
Używanie zbrój miękkich


Marcel Kwin

Uzbrojony w:

Nazwa broni: Pałasz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 55 sztabek żelaza o zasięgu 0,7 metra,
Wymagania: Walka bronią sieczną 75%

Nazwa odzienia:  Szata dostojnika
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków aksamitu
Wymagania: brak

Specjalizacje:
Walka bronią sieczną  75%

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej