Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czarcia Pieczara

<< < (11/30) > >>

Hagnar Wildschwein:
//Jeden kufel pienistego piwa, dwa kufle pienistego piwa, trzy kufle pienistego piwa... Kufle to napełniające się to opróżniające się... Kufle skaczące przez płot babcinego gospodarstwa i... kufle tańczące kan-kana? Ach tak, Ergard słodko zasnął z twarzą w jajecznicy.

Anette Du'Monteau:
-Cóż jak widać moi kompani zasnęli, ja jednak będę trzymał się dalej. Rozumiem twoją boleść Euzebiuszu. Tak wiele spraw i poczty do przekazania na barkach takiego małego organu jakim jest twoja poczta. Nawet mimo twojego wyszkolenia i twych ludzi trudno wam dać z tym radę. Mimo to podziwiam w pełni twą chęć dalszego pełnienia swego urzędu i wykonywania powinności z należytym szacunkiem jaki i również teraz zachowujesz. Twój wkład w całe przedsięwzięcie jest nieoceniony, zapewniam cię. - mówił major racząc Euzebiusza niezliczonymi komplementami.
-Może coś jeszcze ciekawego znasz? Jakieś inne wydarzenia bądź odkrycia mniej związane z nagłym wzrostem listu chłopów?

Hagnar Wildschwein:
-Albo to niby kurwa chłopi tylko na głowę wchodzą?- poirytowanym głosem rzucił Euzebiusz.
-Wszyscy się rzucają na ciebie, bo wiadomo, jak trzeba to ty uczynny, solidny i pewny jesteś. Każdą rzecz dostarczysz i przerzucisz... Bez kontroli, bez cła, bez ryzyka. Później właśnie na bankiety zapraszają i wielkim przyjacielem zowią.- zmierzał ku bełkotowi kierownik poczty. Właśnie przy końcu tego wywodu przyniesiono jajecznicę. Podano specjalnie dla pana Euzebiusza i pana Zeyfara z życzeniem smacznego od samego pana Kwina.

Anette Du'Monteau:
Kultura nakazywała spróbować jajecznicy. Wziąłem, więc kęs i powoli kosztowałem. Nie była taka zła, choć preferowałem potrawy o innych smakach. Może brakowało mi w tym czegoś pikantnego.
-Jak to się mówi panie Euzebiuszu: Nie po wyglądzie człeka poznasz, a po jego czynach. Ale to chyba lepiej niż mieliby panem gardzić i mieć gdzieś tą ciężką pracę.

Hagnar Wildschwein:
-A i owszem! Doceniają, bo teraz trzeba przymknąć się na jakiś czas... Nawet podziękują, pieniądz na czas wypłacą. Mnie już dość się powoli robi tego wszystkiego, całego pana Kwina, paczek, które mają nie istnieć formalnie i sakiewek złota wędrujących po celnikach kiedy nieistniejące paczki nagle się materializują...- wysapał Euzebiusz walcząc z jajecznicą.
-Idę stąd panie... panie maurenie, bo nic tu po mnie! Ot, kończę z tym wszystkim!- rzekł naczelnik poczty i podniósł się od stołu... Wolno potoczył się do drzwi, gdzie już dwójka jego przyjaciół zdecydowała się na opuszczenie domostwa Marcela Kwina.

//Na sali nie pozostał już w sumie nikt z kim może dość do interakcji, bo jeśli ktoś nie śpi to zaśnie... Jest około 5 nad ranem, gdzieś w oddali zaczyna się jakby rozjaśniać.
//Zeyfar - czujesz się na tyle znużony, że dosłownie słaniasz się na nogach. Od jednego z kelnerów dowiadujesz się, że czeka na was pokój gdzie możesz się przespać do rana. Jednak nie widzisz większej potrzeby zbierania zwłok towarzyszących Ci w tej wyprawie i rozważasz czy usnąć przy stole czy w owym pokoju.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej