Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarcia Pieczara
Eric:
Diomedes szedł spokojnie alejką obok swoich towarzyszy. Atmosfera wydawała mu się co najmniej dziwna. I dlaczego nikt nie zamieścił adresu na karcie zlecenia? Kruk miał złe przeczucia. Gwar przeszkadzał mu w skupieniu myśli i chłodnym przekalkulowaniu celu misji. Bo w końcu czego mógł od nich chcieć niejaki Marcel Kwin? Kwin. Zabawne nazwisko - pomyślał. Jeden z domów wydawał się tym, którego szukali. Szedł nadal za kompanami nie podejmując żadnej rozmowy.
Hagnar Wildschwein:
//Stoicie przed domem, który, według otrzymanych informacji, należy do Marcela Kwina. Poza wspomnianą już bogatą budową i kunsztem architektonicznym nie zauważacie niczego dziwnego czy podejrzanego, ot, dom dorobkiewicza. W środku najwyraźniej jest jakieś większe przyjęcie, bankiet, a może po prostu grupa kulturalnych orków gwałci mieszkańców. Jako, że rozpoczęła się ciepła pora, o czym świadczyły dłuższy i cieplejszy dzień, wesołe twarze dzieciaków (choć i tak przeważnie były aż nadto uśmiechnięte) to i koniki polne rozpoczęły swoje koncerty w ogrodach bogatszych domostw.
Eric:
Diomedes przechodząc usłyszał charakterystyczny dźwięk wydawany przez koniki polne. Wzdrygnął się. ÂŻywił ogromną odrazę do tych zielonych paskudztw. Gdy jeden z owych włochatych, zielonych koników przeskoczył Krukowi nad stopą, ten nieomalże wyskoczył ze skóry. Ja pierdolę, zasrane paskudztwo... - pomyślał kierując się w stronę drzwi bogatego domostwa. Kunsztownie wykonana kołatka zajmowała honorowe miejsce na bogato zdobionych drzwiach.
- Pukać? - zapytał z dozą grozy w głosie.
Anette Du'Monteau:
-Nie Diomedesie, nie pukać...toż to jasne, że tak. No chyba iż miałeś zamiar wejść tam przez okno. - rzucił major i zapukał kołatką.
Eric:
- Eeej, chciałem wzbudzić takie napięcie i grozę... - powiedział Diomedes. Kołatka uderzyła kilka razy o drzwi. Kruk zastanawiał się czy we wszechobecnym gwarze komuś w ogóle uda się wyłowić jej dźwięk i łaskawie przyjść przyjąć nowych gości. Usiadł na trawie i powiedział.
- Słyszałem gdzieś, że dobrze jest poznać lęki swoich przyjaciół, a przy okazji o swoich opowiedzieć... Z racji, że czeka nas bankiet, to przynajmniej będziemy mieć z grubsza jakiś ciekawy temat do rozmowy. - powiedział z uśmiechem.
\\Opowiadać o lękach, obrzydzeniach, posiłkach, których się nie lubi itd. (to tak via wyprawa, a nie moja zachcianka xP)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej