Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tropem pustelnika

<< < (5/9) > >>

Anv:
Gdy piwo było gotowe, Anv ułożył je na tacy i zaniósł do stolika krasnoluda.
- Zimne piwo dla waćpanów. Sześć sztuk złota się należy. - odrzekł i odebrał zapłatę, po czym ruszył do kolejnego stolika. Siedziała przy nim grupka ludzi grających w karty.
- Coś podać panowie?
- Jednego pieczonego indyka, idź pan i nie przeszkadzaj. - odparł jeden mocno skupiony na grze. Anvarunisowi nawet nie chciało się komentować. Sam był bardzo zmęczony. Marzył jedynie o ułożeniu się w łożu u boku tej brunetki, kelnerki, która przed chwilą uśmiechała się zalotnie do niego. Poszedł więc do barmana.
- Pieczeń z indyka raz. - rzekł a po dłuższej chwili oczekiwania pachnący indyk wylądował na tacy gotowy do spożycia. Anv wziął go więc i zaniósł do stolika hazardzistów.
- Proszę. Pięć sztuk złota się należy. - wyrecytował wręcz młodzieniec
- Dzięki. No idź już - ponaglił znów klient. Anv wziął monety i poszedł odnieść je karczmarzowi.

Eric:
Diomedes wypatrzył kolejnych gości oczekujących obsługi. Było nim dwoje ludzi, najwyraźniej para. Podszedł do nich i jak zwyczaj nakazywał - z uśmiechem zapytał co podać.
- Poprosimy po piwie. Ile to będzie?
- 6 sztuk złota. Już się robi - rzekł uprzejmie i ruszył w stronę lady. Napełnił dwa kufle złocistym płynem i zaniósł je klientom.
- Proszę - rzekł i wyciągnął rękę do zapłaty
- Dziękujemy i proszę, oto 6 sztuk złota - odrzekł mężczyzna i położył na dłoni Diomedesa złoto. Kruk zaniósł je karczmarzowi i wyglądał kolejnych klientów.

Anv:
Anv przechodząc koło Diomedesa zawołał:
- Idź no jeszcze do tamtego stolika w rogu. Ja zagadam do karczmarza o pokoje i kelnerki. - uśmiechnął się Anv.
- Rogmarze.. Klienteli coraz mniej, my zmęczeni, jeszcze po walce. Możemy wziąć klucze, no i oczywiście obiecane wynagrodzenie?
- ÂŁadnie wam to idzie, moglibyście dłużej popracować, ale skoroście zmęczeni. Karolia, tamta szatynka czeka już z jednym kluczem. Obok niej Yennefer, ta brunetka, z drugim kluczem. Bierz jedną, drugą zostaw tamtemu i zmykaj. Rano ci powiem o tym pustelniku.
- Dzięki przyjacielu. Diom, jak skończysz to tu koleżanka czeka na ciebie z kluczem! - krzyknął Anv i podszedł do Karolii za którą powlókł się na górę. Po części ze zmęczenia, po części dlatego, że chciał popatrzeć na je biodra, wchodząc za nią po schodach.

Eric:
Stolik w rogu oblegany był przez krasnoludy. Diomedes szybko się domyślił, że będą pożądać trunku, ale mimo wszystko należało zapytać.
- Co sobie panowie życzą?
- Piwa, zacny człowieku. Płacimy z góry - proszę - odpowiedział krasnolud wręczając Diomedesowi pieniądze. Kruk podszedł do lady i jak to już wcześniej zrobił - napełnił kilka kufli piwem, a zapłatę oddał karczmarzowi. Stawiając kufle na tacę spojrzał w stronę ponętnej kelnerki o czarnej barwie włosów. Zadumał się chwilę nad jej urodą, po czym ruszył wykonać zamówienie. Postawił kufle na stole.
- Proszę. Mam nadzieję, że piwo wam posmakuje - powiedział i ruszył ku Yennefer. Uśmiechnął się do niej i wziął z jej dłoni klucz, gestem dłoni pokazując by szła przed nim. Wspinał się powoli na schody, patrząc na falujące pośladki kelnerki.


5/5 stoliki obsłużone

Anv:
Anv wszedł do pokoju za kelnerką.
- Anv mnie zwą, ty jak masz na imię?
- Karolinn. - odrzekła nadając swemu imnieu zalotny wydźwięk. Od razu poczęła do zdejmowania stroju Anvarunisa. Ten po chwili podniósł ją i ułożył na łóżku po czym zajął się obowiązkami natury...  

//Reszta jest +18, nie będę tego opisywał. <papież>

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej