Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Eric:
- Zgadzam się z Tobą Flamelu... - rzekł zachwycając się pięknem monolitu - Jakoś ciężko mi uwierzyć, że nasza wyprawa dobiega końca. Zbyt łatwo nam to poszło. Ale ważne, że zdobyliśmy monolit - Diomedes spojrzał na ruiny fortecy. Szkoda, że pozostały po niej same zgliszcza. W końcu bitwa do przyjemnych nie należała, a fort był jedną z nagród po wyczerpującym wysiłku... - pomyślał.
- Może otwórzmy skrzynie?
Dragosani:
- Popieram. - rzekł Flamel na propozycje Diomedesa. Następnie zabrał się do otwierania jednej ze skrzyń, którą "bohatersko" wyniósł z płonącego fortu. Chciał wiedzieć dla czego narażał brwi i brodę.
Hagmar:
Skrzynie mają kłódeczki.
Elf podszedł do reszty kompanii, moc monolitu było czuć w powietrzu. Była ciepła, przyjemna i niezwykle potężna, Aragorn dotknął monolitu co było błędem bowiem moc odrzuciła go trzy metry w tył...
-O rzesz kurwa! Mocne to!
Dragosani:
Flamel trącił kłódkę palce. Prychnął.
- Chopy... - dostrzegł Patty. - I ty, dziewczyno... zna się ktoś na gmeraniu w zamkach? - zapytał otoczenia. Dostrzegł Aragorna podchodzącego i dobierającego się do monolitu. Elf został odrzucony. Zdziwiło to nieco Flamela, gdyż wcześniej sam dotykał reliktu. Wyczuł moc, ciężko było jej nie wyczuć. Ale nie odrzuciło go. Poza tym Diomedes niósł artefakt i jakoś nie latał co chwilę. Mag rzucił więc do Aragorna żartobliwym tonem.
- Chyba cie nie polubił. - wyszczerzył zęby.
Hagmar:
-A kto go tam wie, ja się znam ale jest prostszy sposób. Domenic, rozdupc kłódki młotem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej