Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Dragosani:
Flamel ruszył za Diomedesem i wrzaskiem brodacza. Wbiegł do pomieszczenia. Wewnątrz był krasnolud, kilka kufrów. I monolit. Moc magiczna emanująca od artefaktu była ogromna. Zeleris podszedł do reliktu i przyjrzał się mu z uwagą. Usłyszał słowa Diomedesa.
- Może być ciężko go wynieść. - stwierdził. Mag odwrócił wzrok od monolitu i spojrzał na kufry.
- Je też można zabrać... - dodał. Zauważył, że krasnolud już się za to zabrał. Brodacz dychał i sapał przy tym, więc musiały być ciężkie. Nie dla maga, Chyba że... Flamel podszedł ku jednemu z kufrów. Pobrał nieco mocy magicznej i nałożył na skrzynie zaklęcie Lekkości. Następnie złapał go za rączkę. Dzięki magii był lekki. Z uśmiechem ponownie pobrał nieco mocy i zaklął drugi kufer. Wiedział, ze po tym już lepiej nie rzucać zaklęć. Złapał za rączkę drugiego pojemnika i ruszył z nimi ku wyjściu z fortu.
Anette Du'Monteau:
Słysząc wrzasku dobiegające z fortu popędziłem od razu w jego stronę. Gdy dotarłem na miejsce zobaczyłem Domenica targającego jakieś kufry. Co z monolitem? Trzeba wam jakoś pomóc? - spytałem prędko.
W tym momencie fort zaczął się walić. Pojawił się i Diomedes, który biegł jak tylko szybko mógł.
Hagnar Wildschwein:
-Kurwaaa!- rozległo się po okolicy kiedy bohaterowie wybiegali, cali osmoleni z głównych wrót fortu. Płomień buchnął niczym z pieca hutniczego. Masy smoły przygotowane w strażnicy zajęły się płomieniem i trawiły fort.
Krasnolud leżał w dziwnej pozycji własnym ciałem zakrywając kufer.
Eric:
- Wszyscy cali? - zapytał z nadzieją w głosie Diomedes. Spojrzał na zdobycz - Zakładam, że to właśnie było celem naszej wyprawy? - powiedział wskazując palcem na monolit.
Dragosani:
Flamel wybiegł z fortu zaraz za towarzyszami. Oddalił się od płomieni i podszedł do druhów.Ustawił oba kufry na ziemi i zdjął z nich zaklęcia. Był cały osmolony, a jego brwi i niewielka broda zdawały się być nadpalone. Wyglądało to dość komicznie.
- Uff... mam nadzieje że było warto. - rzucił okiem na monolit. Artefakt bardzo przyciągał jego uwagę. Dotknął dłonią jego powierzchni, starając się wyczuć moc reliktu.
- Wspaniały... - mruknął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej