Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Hagnar Wildschwein:
Domenicowi nie trzeba było drugi raz powtarzać. Po chwili już obuch przeciął powietrze swoim pędem i z wystarczającym impetem uderzył w kłódkę. Widać było wprawę w dłoniach krasnoluda, bo gdyby nie urwany zamek nikt nie spostrzegłby naruszenia kufrów.
Hagmar:
-ÂŁo żesz kurwa! Widok był jakże wspaniały, kufry były po brzegi wypchane złotem. Masą złota.
ÂŁącznie 8tyś. zaraz to rozdzielę Miśki
Hagnar Wildschwein:
Krasnolud oparł się o stojącego nieopodal Diomedesa. Wyraźnie poruszony.
-Zech se wyobraził tyla w miodzie...
Dragosani:
Widok złota zaszokował i uradował także Flamela. Tako jak Domenic oparł się o Diomedesa, Zeleris oparł się o Domenica. Mag mruczał pod nosem coś, co był ciężkie do zrozumienia. Brzmiało mniej więcej tak.
- Złoto... miód... karczma... nauka... złoto... złoto... złoto... - nowicjusz kontynuował swa litanię do boga złota, lecz nie ma sensu jej opisywać, gdyż ta mała dawka w zupełności oddaje jej sens.
Hagnar Wildschwein:
//Draguś, to jest pradawna pieśń krasnoludzka. Brzmi mniej więcej tak
"Złoto, złoto, złoto, złoto
Złoto, złoto, złoto, złoto!"
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej