Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (9/90) > >>

Eric:
Diomedes zdenerwowany bezmyślnym zachowaniem krasnoluda stanął pomiędzy nim a wampirem.
- Przestańcie natychmiast! To nie czas na bójki głupcy! Pamiętajcie jaki cel nam przyświeca!

Mogul:
Jest dzień prawda?

Chłopak z trudem podniósł się ponieważ dzień osłabia wampira. Podniósł głowę do góry i rzekł:
-Zaprawdę kto nie umie pracować rozumem pracuje pięścią. Szlachetny ten kto uznaje pięść jako ostateczność. Pokazujesz się z najgorszej strony krasnoludzie.
Skierował się do Diomedesa. - Dziękuję Ci. Miło mi że niedługo taka osoba jak Ty zostanie mym bratem... Powiedział to i wypił łyk krwi by odzyskać utracone siły...

Dragosani:
Jest Hemis. Więc nie ma znaczenia która jest pora doby ;P


Flamel podszedł do krasnoluda i położył mu dłoń na ramieniu. Miał nadzieje że brodacz nie da mu z rozpędu w pysk.
- Domenicu, druhu, nie warto strzępić sobie pięści na taką osobę. - rzekł uspokajająco. - Miast tego pokażmy mu że się myli, podczas wyprawy. Na pewno będzie ku temu wiele okazji. - dodał. 

Hagnar Wildschwein:
Krasnolud ze zdenerwowaniem spoglądał to na Zelerisa Flamela to na młodego wampira. Kiedy jego spojrzenie padało na tego drugiego i spoczywała tam dłuższą chwilę poczuł dłoń na ramieniu. Oderwał się więc od wizji roztrzaskania czaszki Ociana na miejskim bruku i westchnął głęboko.
-Nu..- potwierdził słowa maga i podniósł z ziemi rękawice. Otrzepał je i założył, podobnie jak pas. Odkorkował szybko jedną butelkę, lub raczej niewielki dzban miodu i uraczył się nim. Dość szybko dzban powędrował do okolicznego rowu. Pusty rzecz jasna.

A nie przypadkiem początki Veris :P?

Eric:
Początki Veris niestety

- No nareszcie ktoś wam przemówił do rozsądku. Dziękuję Zelerisie. Mam nadzieję, że nie będziecie tych utarczek kontynuować podczas wyprawy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej