Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Eric:
Diomedes zdenerwowany bezmyślnym zachowaniem krasnoluda stanął pomiędzy nim a wampirem.
- Przestańcie natychmiast! To nie czas na bójki głupcy! Pamiętajcie jaki cel nam przyświeca!
Mogul:
Jest dzień prawda?
Chłopak z trudem podniósł się ponieważ dzień osłabia wampira. Podniósł głowę do góry i rzekł:
-Zaprawdę kto nie umie pracować rozumem pracuje pięścią. Szlachetny ten kto uznaje pięść jako ostateczność. Pokazujesz się z najgorszej strony krasnoludzie.
Skierował się do Diomedesa. - Dziękuję Ci. Miło mi że niedługo taka osoba jak Ty zostanie mym bratem... Powiedział to i wypił łyk krwi by odzyskać utracone siły...
Dragosani:
Jest Hemis. Więc nie ma znaczenia która jest pora doby ;P
Flamel podszedł do krasnoluda i położył mu dłoń na ramieniu. Miał nadzieje że brodacz nie da mu z rozpędu w pysk.
- Domenicu, druhu, nie warto strzępić sobie pięści na taką osobę. - rzekł uspokajająco. - Miast tego pokażmy mu że się myli, podczas wyprawy. Na pewno będzie ku temu wiele okazji. - dodał.
Hagnar Wildschwein:
Krasnolud ze zdenerwowaniem spoglądał to na Zelerisa Flamela to na młodego wampira. Kiedy jego spojrzenie padało na tego drugiego i spoczywała tam dłuższą chwilę poczuł dłoń na ramieniu. Oderwał się więc od wizji roztrzaskania czaszki Ociana na miejskim bruku i westchnął głęboko.
-Nu..- potwierdził słowa maga i podniósł z ziemi rękawice. Otrzepał je i założył, podobnie jak pas. Odkorkował szybko jedną butelkę, lub raczej niewielki dzban miodu i uraczył się nim. Dość szybko dzban powędrował do okolicznego rowu. Pusty rzecz jasna.
A nie przypadkiem początki Veris :P?
Eric:
Początki Veris niestety
- No nareszcie ktoś wam przemówił do rozsądku. Dziękuję Zelerisie. Mam nadzieję, że nie będziecie tych utarczek kontynuować podczas wyprawy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej