Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Hagmar:
//Uciekinierów stale przybywa.
Eric:
Diomedes spostrzegł leżącego na ziemi przeciwnika. Spojrzał też w stronę Flamela i zaśmiał się głośno. Kiedy już się uspokoił, to podbiegł do ogłuszonego przez maga wojownika i dobił go.
Wojownicy zgromadzenie - 33/75
Patty:
Kiedy skończyłam z poprzednim wrogiem, wciąż czując niesmak, następny zaskoczył mnie. Wyskoczył z boku, po czym potężnym kopniakiem trafił mnie w krocze, aż podskoczyłam. Zdębiałam, przeciwnik także, który w zapale bitewnym nie dojrzał płci. Wykorzystałam tę chwilę zaskoczenia i uderzyłam go płazem miecza w łeb. Cios ogłuszył go, upuścił broń i podniósł dłonie do twarzy. Zamierzyłam się i pchnęłam go silnie w brzuch, najskuteczniejsza taktyka przeciw kolczudze. Wojownik zwalił się na kolana, a wtedy zamaszystym kopniakiem w głowę powaliłam go na ziemię, wciąż nie mogąc dojść do siebie po nagłym "uderzeniu". Mimo to odnalazłam wzrokiem kolejnego przeciwnika, który właśnie dorzynał naszego sprzymierzeńca. Ruszyłam na niego, wykorzystując sztuki, których wyuczyłam się Bractwie. Czyniły mnie szybszą. Zaatakowałam potężnym cięciem. Zdążył sparować, zachwiał się jednak. Cofnął się momentalnie, unikając sztychu. Przez chwilę atakowałam go zacięcie. Zamarkowałam zwód i wybiłam się potężnie, przeskakując wroga zgrabnym saltem. Przy lądowaniu pchnęłam na ślepo, w tył, zręcznie obracając rękojeść w dłoni. Brzeszczot przebił kolczugę i wpił się w ciało. Wyszarpnęłam broń i otarłam wodę z wodę z twarzy, szukając wzrokiem następnego wroga.
Wojownicy zgromadzenia - 31/75
Elrond Ñoldor:
Szybkie kroki, przyśpieszony oddech i łomot w klatce piersiowej. Nikolai słyszał wszystko. Był w swoim żywiole. Srebrna tarcza księżyca majaczyła na gwieździstym firmamencie. Niko był schowany za drzewem gdy pierwszy z uciekinierów zbliżał się do niego. Z uniesionym na poziomie szyi mieczem, niespodziewanie wyłonił się zza drzewa, ale tylko na chwilę by zniknąć pod płaszczem niewidzialności. Ofiara go nie widziała. Nie mogła go widzieć. Gdy miecz był kilka centymetrów od szyi, Nikolai ujawnił się. Było za późno. Rubinowa ciecz wypłynęła szerokim strumieniem znacząc czarną trawę fioletowymi refleksami. Niko przyglądał się im. Wyglądały pięknie...
Wojownicy zgromadzenie - 30/75
Eric:
Diomedes wodził wzrokiem za kolejną zdobyczą. Długo szukać nie musiał, widział wroga jakieś 20 metrów przed sobą. Puścił się biegiem i w kilka sekund już był obok wojownika zgromadzenia. Bieg trochę go zmęczył więc na początku skupił się na obronie. Widząc lukę w defensywie przeciwnika, Diomedes kopnął go mocno w udo. Ten skrzywił się i padł na kolano. Diomedes wykorzystując okazję odciął przeciwnikowi łeb.
Wojownicy zgromadzenia - 29/75
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej