Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (71/90) > >>

Mogul:
Rozpoznanie sytuacji. Brak uciekinierów. Chłopak podszedł do trupa który miał sztylet w gardle. Wyjął go. Krew trysnęła co jednak Ocianowi sprawiło radość. Obliznął broń po czym schował ją. Wsłuchał się w echo bitwy która była niedaleko. Po chwili bezczynności chłopak rzekł do Zeyfara: - Chowamy ciała? Pójdę o zakład że będzie ich więcej...

Vitnir:
Aerandir znowu zajrzał za drzewa, tym razem widział dwóch uciekinierów, problem polegał na tym, że z tego co wywnioskował, wojownicy Ci obiegną drzewo z dwóch stron, a to musiało prowadzić do walki z dwoma oponentami. Wampir podobnie jak poprzednio przygotował się do uderzenia tym razem z lewej strony, lecz tym razem chciał się nieco "pobawić" z zaskoczonymi przeciwnikami. Uderzył mieczem mierząc w nogę, podciął przeciwnika, który poleciał jakiś metr do przodu trąc o leśny grunt. Teraz przyszła pora na drugiego. Wojownik wyciągnął miecz, widać po nim było że nie spodziewał się że będzie musiał użyć swej broni. Aerandir rzucił się na przeciwnika i zadał cios z góry, wojownik wyciągnął miecz krzyżując ostrze wampira, ten nie czekając ustawił miecz tak, by oba znalazły się w pionie i uderzył rękojeścią w nos przeciwnika. Uderzenie lekko go przyćmiło co wykorzystał wampir wbijając miecz w brzuch przeciwnika, podciągnął go trochę w góre, po czym wyjął. Aerandir obrócił się za drugim przeciwnikiem, który kuśtykał dalej wgłąb lasu: A ty gdzie! - krzyknął drwiąco, po czym rzucił się dalej walczyć. Ranny wojownik obrócił się w stronę wampira, który podniósł miecz do ataku, tak jak poprzednio wojownik uniósł miecz, co spowodowało skrzyżowanie mieczy. Aerandir starał się doprowadzić do podobnej sytuacji jak poprzednio, lecz w wojowniku coś działało, to adrenalina dodała mu sił. Oboje zaczęli nacierać, by wybić miecz przeciwnikowi, lecz doprowadziło to do zawirowania. Obaj przeciwnicy stykali się bark w bark, wampir wykorzystał ranną nogę przeciwnika odpychając go, chwycił za drugi bark przeciwnika i obracając go plecami do siebie wbił swoje kły w tętnice szyjną wojownika, chwila ta zdarzyła się niemalże w sekundę. Aerandir wyssał nieco krwi, po czym rzucił przeciwnika, któremu groziła śmierć przez wykrwawienie. Wampir ponownie schował się za drzewem tym razem nieco dalej od trzech trupów, które leżały w tym regionie.

Wojownicy zgromadzenie - 34/75

Anette Du'Monteau:
//: Nie wiem jak z tymi uciekinierami, Aragorna dziś już nie będzie raczej

Eric:
//: Odejmujcie ich od ogólnej liczby może.

Dragosani:
Flamel zaśmiał się widząc śmierć wojownika. Miał dość specyficzne poczucie humoru, to pewne. Nagle przez bitewny zgiełk, usłyszał czyjś głos. Wypowiedział jego nazwisko. Była to pochwała ze strony Diomedesa, więc mag odwrócił się w jego stronę i kiwnął głową, na znak że słyszy. Nie zamierzał bardziej zajmować uwagi towarzysza. Bitwa jeszcze się nie zakończyła i wszyscy winni być skoncentrowani na spalaniu wrogów, lub wypruwaniu z nich flaków. Mag postanowił jeszcze poprzeszkadzać siłom wroga. Tym razem nie tyle zabijać, co umożliwiać to towarzyszom. Niemal instynktownie przywołał moc.
- Anash Grash, Upgrysh Izipash Elish Ilash! - wypowiedział skupiając wole na kolejnym wojowniku. Biegał o niedaleko Diomedesa. Mała Błyskawica trafiła bez problemów, lecz nie zabiła celu. Nie miała zabić. Jednak uderzenie, poparzenia i ból na chwile ogłuszyły ofiarę. Na chwile wystarczająca, by ją zabić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej