Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Mogul:
-No... Jak chcecie. Ale jakby co wiecie gdzie mnie znaleźć. Diomedesie, Zeyfarze pomogę Wam. Poszukam czegoś wartościowego w tym złomie.
Zaczął chodzić po obozie i zbierać złom sprawdzając czy żołnierze nie mają czegoś bardziej wartościowego...
Anette Du'Monteau:
-Taak, robota będzie się nam aż paliła w rękach. Jednak na początku pozbierajmy sprzęt. Na chwilę przerwałem rozmowę i zawołałem kilku najemników. Chłopcy, trzeba to jakoś pozbierać, mam nadzieję, że mimo braku rozkazu i wy mi pomożecie. - mówiłem z nadzieją w głosie.
-Się robi sierżancie! - zawołali niemal chórem.
Vitnir:
Aerandir zatarł ręce z kurzy i ruszył w stronę ciał, które chciał pomóc ułożyć w jedno miejsce, lecz zatrzymał się na chwile:
- Ocianie już nie pamiętasz w jaki sposób się zamieniłeś? Pijąc jego krew nie czynisz z niego wampira, a poza tym przebijając jego tętnice szyją, a później jeszcze żłopiąc go, napewno nie usłyszysz nic ciekawego z jego ust.
Wampir po pouczeniu młodego wampira ruszył dalej w stronę poległych, by pomóc Zeyfarowi.
Eric:
Diomedes wziął się do roboty. Omiótł polanę wzrokiem i wybrał sobie miejsce gdzie było najwięcej poległych. Wziął tyle mieczy i łuków ile udało mu się udźwignąć i rzucił na kupkę w obozowisku. Powtórzył tę czynność kilka razy. Nagle zaświtała mu w głowie oczywista myśl
- Powinni mieć jakiegoś przywódcę, zgadza się? Może on będzie miał coś wartościowego przy sobie! - krzyknął tak, że usłyszeli go zapewne wszyscy w obozie.
Hagmar:
//Nic wartościowego nie ma. Tylko broń.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej