Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zemsty smak
Mogul:
Ociana zdziwiło słowo znowu i to że znał ich imona tajemniczy człek. Wampiry były w ciężkiej sytuacji więc chłopak postanowił rozmawiać i zdobyć trochę informacji.
- Znowu? Ciekawi mnie skąd nas znasz. Mało wiemy, chciałbym więc czegoś się dowiedzieć.
Elrond Ñoldor:
- Jesteś elfem. Bardzo starym elfem. Współpracujesz z wilkołakami i jak widzę, potrafisz kontrolować te mutanty. Jesteś również magiem, a więc bardzo potężną osobą z którą nie mamy raczej szans w bezpośrednim starciu. Mów więc od razu co masz do powiedzenia - odpowiedział Nikolai stanowczym, głosem.
Gunses:
- Tak mało o mnie wiecie. O mnie... Nie jestem elfem. Jestem jakby to ładnie ująć... - głos chociaż nadal metaliczny i zniekształcony lekko się zmienił - Waszym ojcem. Waszym stwórcą. A w dodatku ojcem waszego upadku i stwórcą waszego nadchodzącego końca. Tak mało o mnie wiecie. Nie współpracuję z wilkołakami. Brzydzę się nimi - mówił z drwiną - ale umiem te zwierzaki odpowiednio wykorzystać. A te jak to nazwałeś 'mutanty'. Przychodzą do mnie jak reszta dzieci. Jak dzieci do swojego ojca. Nadal nie wiecie kim jestem? Eh... - księga zatrzymała się przed postacią, mechanizm zaczął pracować, aż w końcu konfiguracja pozwoliła na otworzenie księgi. Rozwarła się ona. Postać powolnymi ruchami zdejmowała rękawice z dłoni. Obie ułożyła na otwartych stronicach księgi. Potem jej dłonie, obie niczym biały marmur, obie niczym wyrzeźbione z białego kamienia uniosły się. I gdy wy obawialiście się ataku, białe dłonie dotknęły pozłacanej maski. Uniosły ją i zdjęły z twarzy, ukazując wam oblicze... Cadacusa.
- To ja. Wasz pan. Jesteście zmuszeni oddać mi cześć i hołd. Ale to na później. To co widzicie to tylko część mojego planu. Planu, w który postanowiłem włączyć Was. Będziecie ze mną?
//Czas na waszej wyprawie a na wyprawie, na której jestem ja nie musi być ten sam.
//Od waszej odpowiedzi zależy wasza przyszłość.
//O odpowiedź jako pierwszego poproszę Ociana.
Mogul:
Ocian słuchał tych słów z nieskrywanym zaskoczeniem. Wiele przeszło przez niego myśli i obaw. Człowiek znał ich imiona Do ojca miał największy szacunek lecz obawiał się że to nie prawdziwy On. Takie obawy przechodzily ponieważ miał całe dwie dłonie. Chłopak był przy wszczepianiu mutagenów i widział jak ręka się zmieniła. Wampiry nie umieją posługiwać się magią, a ta osoba robiła to znakomicie. Podejrzewał że są czary zmieniające postać. W dodatku co mogą znaczyć słowa jestem waszym końcem. Chłopak wziął głęboki oddech. Wiedział że jeśli to prawdziwy Gunses to będzie krucho. Wiedział też że zła odpowiedź może oznaczać jego koniec.
- Mam za dużo wątpliwości. Skąd mamy wiedzieć że to prawdziwy Ty. Za swoim mistrzem jestem zawsze. Spełnie jego każdy rozkaz ale tu nie mogę tego zrobić co ty będziesz chciał.
Gunses:
- Nie byłeś więc godnym zostać tym czym się stałeś - rzekł z gniewem mężczyzna - Nigdy Ci tego nie zapomnę.
- Nikolai, mam nadzieję, że Ty wykażesz więcej rozwagi? Odrzuć to czym Cię poił ten świat. Spójrz. Jesteśmy niewolnikami ludzi, żyjemy w ich cieniu. To co zrobiłem było konieczne. Teraz rozpoczyna się nowa era. Teraz My będziemy pisać historię tej krainy. Ogniem i mieczem. Przystajesz do mnie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej