Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Anette Du'Monteau:
Z zadumy wyrwało mnie nagłe pytanie.
-Nie. - odpowiedziałem po chwili. Zjawiłem się tutaj poprzez moje podróże. Ogółem pochodzę z Ishgaru. Nazywam się Zeyfar Navarre ibn Uriel aep Natanael. A twoja godność panie?
Gordian Morii:
-Plotki krążące o nas magach są tak samo bezpodstawne jakoby wampiry kochały się w słonecznych kąpielach drogi przyjacielu.- rzekł w odpowiedzi elf przeczekując powitanie między krasnoludem a władcą sabatu wampirzego bractwa.
-Nasza wyprawa jest z założenia badawczą ekspedycją mającą za zadanie wyjaśnić co ukryli przed naszymi Draconi o czym wspomina pewna inskrypcja na murach świątyni. - dodał i uśmiechnął się na wspomnienie tych świątyń, które było im dane zwiedzić między innymi z Domenicem.
Tymczasem czujny nos wampira wychwycił dziwny zapach coś jakby dym?
Hagnar Wildschwein:
-Nie zgodzić się z tobą byłoby głupotą i sprzeniewierzeniem zasad...- powiedział w pełni świadomy swych słów Domenic i pochwycił dłoń kompana jak za dawnych lat.
-Zapytałbym o spraw kilka, twarzy uroczych jak i zakazanych i głów ściętych jak i tych włosem czarnym czarowanych lecz towarzystwo wymaga prędzej rozmowy o hordach jakie ubić trzeba na tym zdziczałym świecie i ile jeszcze to skrzyń złotych do obrobienia jest...- powiedział dramatyzując brodacz.
-Ale jedną rzecz oderwę od naszych dywagacji już teraz Gunsesie... Powiedz mi, gdzie ta werwa do podbijania niepodbitego i zagarniania cudzego? Czy tylko we mnie słabnie ta siła?
Szarleǰ:
Peanut jadąc dotychczas z tyłu w milczeniu, kopnął wierzchowca lekko w zad. Zwierzę przyspieszyło do powolnego galopu, a gdy Kruk znalazł się u boku Altaira zwolniło tempo jazdy.
- Wiesz, tak sobie myślę, że skoro i tak nie mamy na razie nic do roboty, to porozmawiamy. Podjął powoli. Czując na sobie pytający wzrok czarownika dodał:
- Chciałbym dowiedzieć się czegoś o moim ojcu. Widzisz... nie miałem zbyt wielu okazji by z nim pobyć. Ciągle go nie było. Jak wiesz, gdy byłem jeszcze dzieckiem był to dość burzliwy okres, orkowie i tak dalej... ojciec ciągle wojował. Skoro się znaliście, pomyślałem, że mógłbyś mi co nieco o nim powiedzieć... czym się zajmował?
Altair:
Altair nabrał gwałtownie powietrza, jakby o czymś zapomniał.
- Wybacz mój brak manier, panie Zeyfar Navarre ibn... - z chwili konsternacji wywołanej zapomnieniem pełnego nazwiska wyrwał go Peanut, który najwyraźniej nie zauważył, że Altair rozmawia z kimś innym. - Jestem Altair de... Altair. Po prostu. Miałem mieć już trzy tytuły, jeden głupiej brzmiący od drugiego, więc nie posługuję się nimi. Jeśli cię to interesuje, to pochodzę z Myrtany. Moje pytanie było wyłącznie zmotywowane ciekawością, jako iż walczyłem w Varancie niemal rok. W Ishgar byłem swego czasu ale tylko przelotnie. Przepraszam tymczasem.
Uprzedziwszy jakąkolwiek reakcję Zeyfara, Altair odwrócił głowę w kierunku Peanuta. Oczy jego przybrały groźny wyraz, nie były już matowe, a rozbłysnęły w gniewie.
- Przede wszystkim, twój ojciec wykazywał większy takt - rzekł kąśliwie, po chwili jednak uspokoił się i zrównał tempo z Peanutem - Silverholda nie znałem zbyt dobrze. Właściwie to spotkałem go jeszcze przed bitwą. Trzeba ci wiedzieć, młodzieńcze, iż do Gothy trafiłem niedługo po oblężeniu Vengardu, skąd cudem uszedłem. Twój ojciec zapadł mi w pamięci, bo dał mi pewien miecz, który miałem bardzo długi czas i bardzo wiernie mi służył. Co o nim wiem, hmm... to było dawno. Był kwatermistrzem, wydawał zaopatrzenie. Nie wyróżniał się raczej z tłumu, był podobny do ciebie. Błąd, ty jesteś podobny do niego. Podczas oblężenia spodziewałem się, że jako kwatermistrz usiądzie w magazynie i będzie czekał na rozwój wydarzeń. Okazało się, że to rycerz z prawdziwego zdarzenia. Chwycił miecz i poszedł w bój... w bitwie parę razy przewinął mi się między oczami, ale niedługo pojawił się demon. Co słyszałem o niedobitkach to tylko plotki...
Altair zbliżył się do Zeyfara, dając jakby niewidzialny znak, że wcale nie potrzebuje prowadzić tej rozmowy w osobności. Przekonany był również, że taktownym będzie wysłuchać odpowiedzi maurena...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej