Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Gunses:
- Jaki jest Twój cel Elfie? W czym język Wielkiego Kręgu miałby Ci posłużyć? Czy przekazałbyś go innym? - zapytał zaskoczony Gunses - Nie widzę przeszkód, aby najwyższy Arcymag ÂŻywiołów na tej wyspie znał ten dialekt. Arcymag ÂŻywiołów. Może to zaowocować w obie strony. Oczekuję jednak prawdziwych odwiedzi na zadane pytania.
Hagnar Wildschwein:
-A psubratom w mordy wiało...- nucił starą pieśń krasnolud rozłożony na wozie. Koła co raz podskakiwały po zamarzniętym trakcie rozbijając to co pierwsze mrozy z trudem skleciły w jedność. Pochód przemieszczał się powoli, bo i nikomu się nie spieszyło, a taką noc, aż żal byłoby marnować na pośpiech i zbędne okrzyki... No chyba, że okrzyki i zawołania karczemne.
Ostatnie łyki piwa były nie tyle gorzkie dla podniebienia co serca. Butelka, odrzucona na bok, zapadła się w mnogą materię, na której Domenic leżał.
-Skończyły się już pociechy duchowe?- burknął cicho pod nosem widząc rozciągniętą drużynę, szepty i cienie koni majaczące pośród skał i drzew.
O! Tutaj jesteś... rozbudził się z zadumy krasnolud namierzając ręką drugie piwo, które zabrał ze sobą...
Gordian Morii:
-Z własnego doświadczenia wiem, że znajomość czytania i czasem również pisania różnymi dialektami pomaga. Ja poszukuję informacji o językach kierując się czystą ciekawością. I mimo, że język wampirów nie jest mi obecnie potrzebny to w przyszłości może okazać się, że właśnie to zaniedbanie jakim jest brak chęci poznania odgryzie się w sposób, którego nie życzyłbym sobie.- rzekł nieco zawile elf i szybko dodał
- Swoim uczniom przekazuję tylko to co jest im potrzebne a język starożytnych raczej nie zalicza się do nieodzownych umiejętności maga. Jeśli któryś będzie chciał go poznać odeślę go do Ciebie.
Gunses:
- Odpowiedź mnie w pełni satysfakcjonuje - rzekł poważnie Wampir - I dla mnie korzystne jest, aby taki badacz jak Ty znał nasz dialekt. Znam Cię nie od dziś, wiem, że jeśli na coś natrafisz, to poinformujesz mnie o tym. A znajomość języka tylko uprości procedurę. Tesarker vaaielcet umoivaa'r set'esoi - rzekł Gunses po czym uśmiechnął się do Gordiana - Nie będziemy jednak rozpowiadać o tym w kulbakach. Poruszymy tą kwestę po powrocie.
Grison:
- Rozumiem - rzekł skinąwszy głową z oczyma lekko przymrużonymi i zwróconymi w stronę Flamela. - Uczciwie i rozważnie. Nie mniej jednak... Im wcześniej zaczniesz tym szybciej skończysz - jak mawiał mój nauczyciel historii - dodał lekko uśmiechając się. - Nie wiem czemu ale zawsze kojarzyło mi się to zdanie z jego skrywaną impotencją. Ale mniejsza o to... Co do pochodzenia. Miło spotkać kogoś z rodzimych stron, tak daleko od "domu". Mimo to dla mnie również narodowość nie ma to większego znaczenia. Myrtana to dla mnie kraj brudnej polityki, układów i arystokratycznych dinozaurów. Zostałem stamtąd usunięty niemalże siłą. Nie mam większego sentymentu dla tego kawałka ziemi, szczerze powiedziawszy. Chciałbym tam kiedyś powrócić... Na chwilę... Załatwić kilka spraw... Spraw, które mają imiona i nazwiska... Dosłownie... "Załatwić"... - mówił patrząc przed siebie zaciskając zęby. - Ah... Wybacz. Niemiłe wspominki wzięły nade mną górę...
Wtem Ravola odwrócił się w stronę wozu na którym siedział Domenic aep Zirgin.
- Mości krasnoludzie! Możemy prosić o celny rzut jakąś ładnie wyglądającą butelczyną procentowego napoju, na którym siedzisz, co by nam milej rozmowa szła? - rzekł do krasnoluda rozłożonego na wozie pełnym prowiantu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej