Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (9/74) > >>

Hagmar:
Aragorn obejrzał się w siodle, widząc Gunsesa spytał.
-Witaj Gunsesie, co Ci się w rękę stało?

Gunses:
- Wybuch magiczny - rzekł prawdziwie Gunses - Ręką od dłoni po łokieć kompletnie zniszczona. A ja wpadłem w śpiączkę. Ręką była do amputacji lub odtworzenia i zregenerowania jednak z niewiadomym wtedy skutkiem. Zaprzyjaźniony medyk i czarodziej jednocześnie robił co mógł. A oto efekt. Musze przyznać, iż wolę żyć z tą formą mej dłoni, niźli istnieć bez niej. To logiczne, prawda?

Dragosani:
- Jesteś Myrtańczykiem? - zapytał Flamel. - W takim razie, jesteśmy rodakami, jeżeli ma to dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. Dla mnie przyznam, że nie bardzo... - dodał. Odgarnął z twarzy osmyk włosów, który wredny wiatr zniósł mu na oczy.  
- Odmówiłem przyjęcia posady maga z prostej przyczyny. Jako nowicjusz zwracam mniejszą uwagę, więc mam większe pole do popisu w dziedzinie intryg i manipulacji, które przyniosą mi władze i moc! Mueheheheheh! - wyjaśnił i zaśmiał się diabolicznie.
- Nie, żartuje. Po prostu nie zdecydowałem jeszcze o przebiegu mojej drogi magicznej. Zaklęcia ze szkoły Lindangol poznałem praktycznie przez przypadek. I nie jestem pewien, czy Magia Wiatru idealnie do mnie pasuje.

Hagmar:
-Jak najbardziej Hrabio, a mam prośbę. Czy mógłbyś w najbliższym czasie udzielić audiencji w siedzibie Wampirów? Z biblioteki bym chciał skorzystać.

Gordian Morii:
Gordian obrócił głowę w kierunku z którego dobiegł głos znajomego wampira. -Witaj Gunsesie. Zaiste dobrze, że już jesteś gdyż prawdę mówiąc celowo opóźniałem podróż byś później nie musiał nas szukać.- odpowiedział i spojrzał na zasnute chmurami niebiosa. Hemis się zbliżała i to bardzo szybko, dni były coraz krótsze a wieczory zimne. Często zdarzało się również, że poranne słońce zastawało ziemię białą od szronu a płytkie kałuże ścięte lodem, który topniał po kilku chwilach kontaktu z promieniami tego złocistego kolosa. Teraz zanosiło się na deszcz... a może na śnieg?
-Nie lubię takiej pogody... Nie widać gwiazd.- rzekł jakby do siebie lecz jednak w głębi duszy chciał by ktoś skomentował te słowa ukazując własne zdanie.
-Tak Mistrzu Gordianie nie ciekawa pogoda. Będzie zimno.- odezwał się ktoś, kogo obecności nikt się nie spodziewał.
-Arves! Witaj!- rzekł elf podając rękę myśliwemu, który pojawił się za elfem na swym gniadym koniu.
-To jest nasz przewodnik i zarazem myśliwy Arves. - przedstawił Gunsesowi człowieka. - Będzie nas wiódł aż do samych ruin gdyż zna wyspę jak własną kieszeń dzięki czemu będziemy pewni, że nie zabłądzimy w leśnych ostępach.
//: Staty podam później.
//: Mamy do przejechania jakieś 60 km więc możecie gadać, pić, śpiewać, spać w siodle. Co chcecie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej