Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (63/74) > >>

Gunses:
//Bardzo się cieszę, że dałem wam właśnie Wilkołaki. Mogłem przekonać się kto umie rozpoznać siłę przeciwnika a kto nie. Dobijcie ostatnie dwa.

0/15/17

Anv:
Anvarunis po chwili odpoczynku ruszył do walki. W pełni skupiony i gotowy. Gdy tylko wyszedł ciut przed szereg jeden z dwóch wilkołaków jakie zostały, wyskoczył na niego. Błyskawiczny unik Anva pozwolił ujść cało. Potwór był teraz za jego plecami. Młodzieniec zamachnął się, wykonując obrót na pięcie, niemal na oślep. Ciął lekko po wyciągniętej nodze wilkołaka. To jednak wcale nie zrobiło na nim wrażenia. Z ogromną siłą uderzył łapą w Anvarunisa, który odleciał na kilka metrów. Gdy tylko otrząsnął się, po upadku, zauważył szarżującego na niego potwora. Anv leżał do końca na ziemi. Gdy tylko wilkołak był dostatecznie blisko, rzucił się na leżącego Kruka. Wtedy ten wykopał mocno nogą do góry i za siebie, przerzucając go za siebie. Po całym manewrze szybko sie podniósł. Wilczy mutant także nie czekał. Od razu zaatakował pazurami aby powalić człowieka i zacząć go gryźć. Anvarunis nie mógł na to pozwolić. Gdy tylko potwór do niego podbiegał uderzył w jego bok demoniczną ręką. Unikając ciosu a zarazem powalając przeciwnika. Natychmiast podbiegł do leżącego wilkołaka i wbił miecz z całą siła w jego nogę. Nie zdążył go jednak wyciągnąć, bowiem potwór zaraz się podniósł. Próbując się ratowć z beznadziejnej, bo bezbronnej sytuacji, Anv pchnął demoniczną dłonią w głowę wilkołaka. Z pomocą przyszła moc zawarta w zmutowanej dłoni. Która pozwoliła oderwać głowę bestii, która osunęła sie na kolana, a po chwili upadła na ziemię. Po walce Anv wydobył swój miecz z jej ciała i podszedł do reszty grupy.

0/16/17

Anette Du'Monteau:
Z lekkim opóźnieniem ruszyłem do akcji. Oba ostrza gładko wysunęły się z pochew. Jednym krokiem doskoczyłem do ostatniego wilkołaka. Był nieco przerażony sytuacją, że jego pobratymcy tak łatwo oddali życie. Postanowiłem nie przedłużać jego niedoli i zakończyć to szybko. Pierwsza  klinga cięła stwora na wysokości piersi. Krew zaczęła szybko się sączyć przez futro bestii. Nie zwalniając tempa zacząłem zadawać kolejne niezbyt głębokie rany na ciele wilkołaka. Stał teraz rozkojarzony i zdenerwowany, z każdego miejsca gdzie uderzyły moje miecze zaczęła płynąć krew. Z zamiarem zakończenia tej całej sytuacji chwyciłem mocno rękojeść i pchnąłem prosto w klatkę piersiową stwora. Potwór zatoczył się do tyłu, machnął niezdarnie łapami tracąc wzrok i zwalił się na ziemię cicho powarkując. Wydobyłem z powrotem klingę i zająłem miejsce obok reszty.
0/17/17

Altair:
Altair przyciskając do twarzy kawałek materiału, który przed momentem oderwał z rękawa, rzekł do reszty drużyny:
- Ledwie widzę na lewe oko, rany są głębokie i obficie krwawią. Przydałaby się pomoc maga. - Rzekł szybko, lecz wyraźnie. Był blady, jednak wyglądał na w pełni świadomego, nie sprawiał wrażenia by miał zasłabnąć.

Gunses:
Walka zakończyła się równie szybko co jak się zaczęła. Kurz odłupywanych skał mieszał się z mgła. Karminowa krew skropiła nagie białe skały. Sączyła się strugami w dół aż do ziemi. Po środku wąwozu rżał jeden z koni zaprzęgu. Miał rozdarte udo, leżał w coraz większej kałuży krwi. Przebito mu tętnicę. Drugi koń, już sztywny, leżał zapatrzony w niebo szklanym okiem i rozharataną szyją. Gunses kroczył po szczycie jednej z ścian jaru. Patrzył na przeciwległy szczyt. Po drugiej stronie pojawił się człowiek. Wysoki, dobrze zbudowany o brązowych oczach i włosach za uszy. Wampir rzekł
- Wysłałeś młodych. Po co? Chciałeś mi pokazać, że nadal są ślepo Tobie posłuszne? Wilczy Jar znów miał spłynąć krwią?
- Milcz krwiopijco - rzekł człowiek - Od wieków żadnego z was nie było Tu. W naszym jarze.
- Jest on niczyj - poprawił Gunses
- Jest nasz! Zawsze był i zawsze będzie! Twu! - rzekł i splunął w głąb jaru. Po czym zniknął w zakrzaczanych zboczach wąwozu. Dało się się słyszeć wycie wilka. Gunses spojrzał w dól. Kompanie była zlana krwią. Twarze, ubiory, miecze...
- Wszyscy cali? - rzekł oschle i zimno - Czy któryś z magów może pomóc Altairowi? Znacie się na leczeniu ran? A poza tym, potrzebujemy dwóch koni..

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej