Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Altair:
Altair odwrócił się gwałtownie słysząc krzyk bólu. Ludzki krzyk. Czerwień krwi, którą ujrzał, wzbudziła w nim ogromny gniew. Struny głosowe niewzruszone wydobywały z ust Altaira wrzask, którym obdarzał swoją wściekłość oraz dodawał odwadze mocy. "Gniew jest w walce równie cenny, co odwaga" - przypomniał sobie słowa nauczyciela fechtunku z Faring. Anvarunis był już bliski otrzymania ostatecznego ciosu, kiedy ramię wilkołaka przebiła strzała. Bestia spojrzała w stronę, z której nadleciał pocisk i zawarczała na stojącego dwadzieścia metrów dalej, postawnego wojownika. Nie dała się zwieźć swej furii, druga kończyna uniosła się by skończyć żywot Anvarunisa, kiedy w staw łokciowy wbiła się druga strzała. Wściekłość zagorzała w oczach bestii, nie zdążyła jednak dobrze rozgorzeć, Altair był niemal przy niej. Jedna z bestii zeskoczyła, poczuł jej wzrok na plecach. Jeden krok, i następny. Bestia za nim. Wojownik pamiętał o niej, ale w tym momencie ważniejsza była sprawa wilkołaka koło Anva. Dobiegł do grożącej mu bestii i ciął skośnie. Wilkołak odskoczył. Ciął ponownie, czuł, że ścigający go stwór zaraz go dopadnie. Machnięciu prawej kończyny, która w przeciwieństwie do lewej była sprawna, Altair wyszedł na przeciw cięciem miecza. Rozorał tkanki, krew trysnęła. Z krzykiem zaszarżował barkiem włochatego stwora, wywracając go na ziemię. Miecz upadł zaraz koło bestii, a wojownik - szczęśliwie - zwalił się na cielsko stwora. Nie obyło się bez zadrapań i skaleczeń, zdołał jednak wydobyć z nogawki nóż i wbić go, bez subtelności prosto w oko przeciwnika. Nie przypomniał sobie jednak, by bestia z tyłu przestała go ścigać...
0/7/17
Szarleǰ:
Kruk równie szybko, jak przyłożył zwieńczenie bukłaka do ust, oderwał je i odrzucił pojemnik na ziemie. Widząc nagłe poruszenie wśród towarzyszy błyskawicznym ruchem wyrwał klingę miecza z pochwy, przymocowanej do boku konia. Jedna z bestii minęła Altaira, po czym w krwawym szale doskoczyła do Peanuta zaledwie w kilku susach. Silverhold zrzucił kaptur z głowy, by ten nie ograniczał jego widoczności i ruszył w kierunku stwora. Wilkołak z rozmachem wyprowadził cios wymierzony w głowę Kruka. Wojownik niemal zatańczył, unikając tego, oraz kilku kolejnych uderzeń potwora. Gdy tylko bestia odsłoniła się przygotowując kolejny cios, Peanut machnął mieczem, przecinając nie tylko powietrze ale również bok bestii. Skóra wilkołaka była na tyle gruba i twarda, że nie sprawiło mu to bólu. Nagle bestia poderwała się i skoczyła wysoko w górę. Zdezorientowany Kruk powiódł wzrokiem po walczącej kompanii. Będąc przygotowanym na atak z każdej strony, tylko nie z tej, bestia spadła na Peanuta powalając go na ziemię, a jej kły zacisnęły się na ramieniu wojownika. Silverhold zawył z bólu, jednakże szybko odzyskał świadomość i gdy tylko wilkołak oderwał zębiska od jego ręki, pewnikiem zamierzając przegryźć jego tętnicę szyjną Kruk najmocniej jak tylko potrafił uderzył rękojeścią miecza w pysk wilkołaka. Ogłuszony potwór odleciał w tył jak wystrzelony z procy pod naporem nóg przeciwnika. Peanut poderwał się z ziemi po czym doskoczył do wilkołaka. Ten jednak znów postanowił zaskoczyć człowieka i prześlizgnął się pod wirującą klingą miecza uderzając Kruka w bok. Ogromna siła wilkołaka spowodowała, że Peanut przeleciał nie mały odcinek, zatrzymując się dopiero na pobliskim głazie. Szczęściem nie uderzył głową i nie stracił przytomności, więc widząc, że bestia której piana toczyła się z pyska hektolitrami poczęła pędzić w jego kierunku ścisnął w lewej ręce runę ukrytą dotychczas za pasem i mruknął pod nosem:
- Eloshru... kurwa twoja mać.
Gdy w jego prawicy uformował się wodny pocisk bestia była już na wyciągnięcie ręki. Kruk bez zwłoki cisnął czarem w przeciwnika. Stwór, który dotychczas w niepowstrzymanym pędzie zmierzał w kierunku Peanuta, teraz odleciał w drugą stronę świdrując w powietrzu niczym spadające z drzew liście. Chwilę później serce potłuczonego i zamroczonego wilkołaka zostało przebite. Kruk zamoczył klingę miecza w paskudnym cielsku bestii, a później bez skrupułów powtórzył tą czynność jeszcze kilka razy.
Peanut rozglądnął się rozpoznawczo. Znajdował się w samym centrum walki, a u jego stóp leżał martwy wilkołak. Wiedząc, że nie ma sensu gonić za następnym przeciwnikiem, czekał spokojnie, aż ten sam do niego przyjdzie...
Ranne/Zabite/Całość
0/8/17
Anv:
Po wszystkim Anv przeczołgał się bliżej grupy, szukając bezpieczniejszej pozycji. Potrzebował bowiem przynajmniej odrobiny czasu aby tkanka na plecach mogła spokojnie się choć w części zregenerować, dzięki mutagenom bestii.
- Dzięki. - rzekł krótko, lecz w pełni szczerze do Altaira i Peanuta. Lubił gdy drużyna była zgrana. Ci dwaj z pewnością zyskali w jego oczach.
Ranne/Zabite/Całość
0/8/17
Vitnir:
Aerandir obejrzał się na drugą stronę, by zaatakować kolejnego przeciwnika, jednak usłyszał świst przecinającego powietrza, który sprawił, że automatycznie uchylił się od łapy wilkołaka. Ty skubańcu - wypowiedział tylko, odwracając się do przeciwnika w pozycji obronnej, jego miecz ułożył skośnie do klatki piersiowej tym samym mógł szybko parować ciosy. Wilkołak zaatakował pazurami stukając o miecz wampira, który płynnie odpierał ataki, jednak częstotliwość ruchów stworzenia nie dawała najmniejszych szans na wyprowadzenie kontrataku. Wampir widział, że przeciwnik stara się Go ugryźć, ale niepowodzenia w atakach zmusiły wilkołaka do odskoczenia do tyłu, w zgiełku walki Aerandir nie zdążył popatrzeć gdzie ten się schował, jednak wiedział, że musi się przygotować, czytając w wampirzej bibliotece o tych stworzeniach dowiedział się o taktyce wroga, lecz jedyne co wiedział to strona z której prawdopodobnie wyskoczy przeciwnik. Postanowił zdać się na zmysł słuchu, starał się oddzielić odgłosy walki gdzieś zdali od tych co go interesowały. W pewnym momencie usłyszał dźwięk niczym spadający głaz z wielkiej wieży, wiedział że to wilkołak skacze na niego. Wampir odskoczył na bok, by cielsko nie zwaliło się na niego, a następnie jak najszybciej, z największą siłą jaką posiada wykonał pchnięcie w szyje wilkołaka. Wyciągnięte ostrze pokryło się krwią, jednak ranny wilkołak nie poddawał się, tak jakby rana ta nic dla niego nie znaczyła, zaczął znowu nacierać pazurami na wampira, który znów zmuszony został do przyjęcia pozycji obronnej. Opadasz z sił, widzę to - powiedział wampir przeciwnikowi, który coraz wolniej uderzał, ruch pazurów nadal imponował, jednak dawał Aerandriowi czas na uderzenie, które pomyślnie wykorzystał przecinając biceps prawej ręki, wilkołak starał się atakować dalej, lecz bez prawej dłoni już nie mógł zaskoczyć przeciwnika, który mieczem odbił lewą łapę i przeciął ją w taki sam sposób jak prawą. Bezbronny wilkołak otrzymał pchnięcie w serce, po czym zsunął się na ziemie. Aerandir obserwował każdego z przeciwników, by nie dać się zaskoczyć znowu.
Ranne/Zabite/Całość
0/9/17
Gunses:
Wampir wskoczył na siodło, a z niego w kilkumetrowym skoku przeskoczył na jedną z półek skalnych. Gunses wyciągnął miecz. Przeszedł powolnym krokiem po skałach spoglądając w dół i wyszukując potencjalnej ofiary. Usłyszał warczenie. Dobiegało z jednej z jam, które właśnie mijał. Z czeluści wyskoczył wilkołak. Gunses spiął się w miejscu, wykonał wychylenie tułowia w tył na zgiętych kolanach. Człowiek-wilk poszybował w powietrzu nie mogąc złapać ofiary na drugą stronę jaru. Złapał się skały, odbił i znów wskoczył na jedną półkę z Gunsesem. Zawarczał, wziął wdech i... rozpoznał Wampira. Wyczuł nienawistną rasę. Gunses zasyczał przez odsłonięte zęby, wkładając w ten syk całą nienawiść, cała grozę i rządzę mordu. Wilkołak skoczył pierwszy. Spięte silne mięśnie zadziałały jak sprężyny odrzucając bestię wprost na Gunsesa. Wampir zawirował, wyskoczył w bok, nogą odbił się od ściany i przeskoczył za wilkołaka. Ten nie dał się zwieść. Wykonał momentalny zwód, wyskoczył w górę i zaatakował. Wampir wykonał mocne odbicie i praktycznie w leżącej pozycji prześlizgnął się pod skaczącym wilkołakiem. Ostrze cięło brzuch od żeber po miednicę. Skóra i mięśnie ucierpiały. Wilkołak zdobił skały czerwonymi kroplami posoki, która zabawiła futro na karminowy odcień. Wampir nie czekał. Przyskoczył. Silnym uderzeniem ze skrętu bioder trzasnął szponem w żebra wilkołaka. Trzaski kości i ryk bestii oznaczały dobitnie powodzenie ataku. Wilkołak nie próżnował. Zaatakował łapą od góry w bark Cadacusa. Gunses poczuł jak grunt umyka mu spod nóg. Nieśmiertelny wykorzystał impet uderzenia, przeniósł energię i ciężar na drugą nogę, wykonał podwójny piruet z pewnym rozstawem nóg. Piruety ustawiły go za Wilkołakiem. Ostrze Wampira błyskawicznie wbiło się pod lewą łopatkę. Jasna krew buchnęła na ostrze. Wampir zasyczał zwycięsko...
0/10/17
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej