Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (60/74) > >>

Altair:
Krew Altaira niemal zawrzała w żyłach. Adrenalina uderzyła w skroń, wybuchnęła potężnie w klatce piersiowej przedzierając przez żebra tchnienie. Tchnienie zwiastujące krew, szał, śmierć. I najważniejsze: zwiastowało zwycięstwo. Wiktorię odniosłem tysiąc razy, i kolejny raz odniosę - stwierdził po raz tysiąc pierwszy Altair. Kącik ust Altaira nie drgnął, uniósł się, razem z drugim w uśmiechu szaleńca. W uśmiechu zwycięzcy. Krzyknął donośnie, jego martwe oczy rozbłysły tysiącem barw. Szaleństwa i zwycięstwa. Jego klinga błysnęła w świetle księżyca, wyswobodziła ją z pochwy dłoń
wojownika.
- Wstyd mi wprawdzie - wrzasnął pogardliwie - zabijać was, bestie. Nie macie nawet ostrza, ha! Ale spluwam na to, bracia, do broni! Bij! Zabij!
Nogi poderwały się do gwałtownego biegu, z wysuniętym lewym barkiem Altair rozpoczął nacierać na szarżującą chmarę stworów. Znalazł się w niebezpiecznej odległości, i ku jego zdziwieniu, bestia wykonała ogromny skok. Balansując nogami, wykonał wręcz niemożliwy w konsekwencji do utrzymania równowagi, unik w lewo. Miecz świsnął, a na ziemię opadła kępa włosów z odrobiną skóry potwora. Zrobił dwa piruety by uniknąć kolejnego wilkołaka, który nie trafił w niego, i na szczęście, ruszył dalej. Raniona bestia mruknęła niezrozumiale, warknęła i rzuciła się na Altaira. Ten, nie przybrawszy wcześniej odpowiedniej pozy runął jak kłoda na ziemię, powstrzymując wilkołaka na klatce piersiowej. W odległości zaledwie dłoni ze wściekłą zawziętością stwór kłapał zębiskami, wydzielając na twarz Altaira ogromne ilości cuchnącej śliny. Z największym trudem, spiąwszy wszystkie chyba mięśnie ciała, wojownik zrzucił z siebie wilkołaka. Towarzyszył temu przerażający wrzask obydwu walczących. Altair stanął z opuszczonym ostrzem, przetarł twarz. Skurwysyn - rzekł pod nosem. Uniósł miecz, w pozornie spokojnej pozie.
- Bij!!! - wrzasnął tak głośno, że jego samego uszy ucierpiały. Ruszył na bestię i wyprowadził niewiarygodnie szybkie cięcie, którego z rozczarowaniem bestia uniknęła. Wyprowadziła kontratak, potężnym machnięciem obiema łapami. Altair również uniknął, a wszystko to trwało najwyżej kilka sekund. Bestia zgięta wpół wystawiła mu się do ciosu. Zdawało się, że oczy jego i ostrze zapłonęły żywym ogniem. Dokończył - zabij!!! - Wrzask był jeszcze głośniejszy, a siła uderzenia dosłownie urwała potworowi łeb, który z impetem spotkał się z ziemią. Otarł ponownie twarz i przyjrzał się swemu dziełu. Tysiąc i jeden raz odniosłem wiktorię. I odniosę ponownie - pomyślał poraz tysiąc drugi. Z uśmiechem szaleńca, zwycięzcy spojrzał pogardliwie na resztę wroga...


Ranne/Zabite/Całość
0/4/17

Vitnir:
Aerandir zeskoczył szybko z konia jednocześnie wyjmując miecz, na jednej z półek w tym samym czasie wylądował wilkołak charcząc na wampira, na co ten syknął, by pokazać, że wilkołak trafił na odwiecznego przeciwnika. Aerandir wyciągnął runę Heshar, by być gotowym na rzucenie zaklętej w kamieniu kuli ognia. Wijący ogień pojawił się mu w dłoni, gdy przeciwnik skoczył ze skały na niego, wilkołak nie spodziewał się tego ruchu, gdy ogień uderzył, ten padł płonący na ziemie, wijąc się po niej. Wampir podbiegł do przeciwnika i nie dając mu wstać z ziemi przebił jego serce, kończąc żywot.

Ranne/Zabite/Całość
0/5/17

Hagmar:
Elf szybkim ruchem wydobył z kołczanu dwie strzały nakładając je na cięciwę, namierzył jednego wilkołaka. Chwila skupienia...Aragorn zwolnił cięciwę, strzały ze świstem poleciały w stronę bestii trafiając w kark.

Ranne/Zabite/Całość
0/6/17

Gunses:
//Konsekwencja. Siedzimy w wąwozie, blisko siebie i ktoś używa gromu, który ogłusza wszystko w okolicy 15 metrów. Dobre posunięcie.
//Ktoś całkowicie lekceważąc przeciwnika zadaje kilka pchnięć w brzuch. Wilkołak zapewnie był emerytem bez zębów i rąk. Dał się zabić. Ba! Mamy czas na odcinanie głów.
//Trochę pobłażliwie podeszliście do tego rywala.

//Anvarunis.
Jeden z wilkołaków rzucił się na Ciebie przewracając. Jego łapa rozorała Ci plecy na łopatkach.

//Wszyscy.
Część [6] wilkołaków zeskoczyła ze szczytu i atakują z ziemi. Ich szpony i kły poraniły oba konie zaprzęgu. Zabiły też woźnicę.
Reszta [5] wskoczyła do nor w skałach. Co jakiś czas widać jak przebiegając labiryntami wyskakują i atakują, po czym znowu znikają. 

0/6/17

Dragosani:
Flamel milczał od dłuższego już czasu. Nie miał po prostu ochoty rozmawiać. Rozmyślał nad sensem wszechświata, życia i całej reszty, gdy przerwał mu dość niepokojący odgłos. Coś na kształt warczenia, ryków bestii i szczęku oręża. Wyrwany z zamyślenia ujrzał hordę wilkołaków szarżującą na drużynę. Nie był to widok, jaki chciałby ujrzeć. Lecz nie czekał, aż których sierściuch go powali i dziabnie. Postąpił wedle takiej samej strategii, ja przy dworze. Najpierw wycofał się za linię kompanów, by stamtąd rzucać zaklęcia. Odwrócił się w stronę włochatych przeciwników i wybrał cel. Tak... wilczek biegający sobie radośnie nieco z tyłu hordy. Mag zaczerpnął trochę mocy magicznej, po czym obrawszy wilkołaka na cel wypowiedział zaklęcie Dużej Błyskawicy.
- Ruush Xuash, Upgrysh Izipash Elish Ilash! - piorun uderzył z nieba, wprost w włochacza. Bestia ryknęła przeraźliwie i padła na ziemię. Porażenie prądem zatrzymało akcję serca, co w rezultacie doprowadziło do śmierci sierściucha.  

0/7/17

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej