Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Hagmar:
-Zależy od dnia, jestem tu sam...no z tobą. Tris została w Elanoi, tłumacząc to jeno wyższą ideą. A na głowie mam fort i kompanię "rycerzy".
Anv:
- Cóż.. pochodzę z Kontynentu, jak zapewne większość tu obecnych. Ojciec mój był łowcą, po części najemnikiem. Zajmował się tym za co mu zapłacili. Matka zaś praktykowała sztukę magiczną z dziedziny Lindangol, nad którą panowała wręcz mistrzowsko. I to wszystko co wiem o moich rodzicach, bowiem ja zostałem wychowany przez przyjaciela rodziny. Pewnego elfa. On zaszczepił we mnie już w młodym wieku ogromny szacunek do broni białej. On także z polecenia matki wprowadził mnie w tajniki magii wiatru, która spisała znane jej zaklęci na pergaminie. On, mimo iż sam nie czarował, starał się mnie magii nauczyć. Dzięki genom zapewne dość szybko ją załapałem. Nigdy jednak nie odłożyłem mego miecza. Po jakimś czasie postanowiłem wziąć sprawy we własne ręce i zacząłem prowadzić życie na własny rachunek jako najemny wojownik, czasem złodziej. Pewnego razu w karczmie usłyszałem opowieść barda o państwie Valfden. Nie mając nic do stracenia przeszedłem przez portal i oto jestem. Chętnie wysłucham też czegoś o tobie.
//Ręki nie widzisz, ukryta w rękawicy. Z oczywistych powodów nie mogę się nią lansować. :D
Vitnir:
- Tris przynajmniej żyje - dodał lekko załamanym głosem, po czym kaszlnął. Napewno sobie tam jakoś radzi, może nie ma fortu i własnej małej armii, której ty się dorobiłeś, ale... - urwał kończąc to zdanie, a zaczynając nowe: Ale dzięki swoim jak to powiedziałeś "rycerzom", masz zabezpieczenie swojej przyszłości, jeśli mądrze się nimi zajmujesz pójdą ślepo za swoim dowódcą.
Hagmar:
-Znasz mnie, potrafię sprawić by żołnierze szli za mną nawet pod bramy piekieł.
Anette Du'Monteau:
-Cóż, ja w dzieciństwie nie miałem prawa narzekać. Urodziłem się w klanie kupców, więc i pobierałem w tym kierunku nauki. Jednak poza tym uczono mnie fechtunku, przydatnych umiejętności nigdy za wiele. Potem postanowiłem wyruszyć w świat pobierając nauki od każdego z napotkanych ludów. Na tą całą eskapadę ojciec wręczył mi piękny miecz, niestety go...zgubiłem. Mimo to sądzę, że te wszystkie kultury czegoś mnie nauczyły. Choć nadal dowiaduje się czegoś nowego. W końcu jestem dość młody. Wiele przygód i doświadczeń jeszcze przede mną.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej