Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Gunses:
- Już nie daleko druhu - rzekł Gunses do raźnie maszerującego krasnoluda - Słychać już wzburzone morskie fale, a i w powietrzu czuć morskim powiewem. Wilczy Jar niedługo się skończy, a potem tylko wypatrywać morza. Równiny ciągną się już prosto do dracońskiej twierdzy. Marsz nadal mamy szybki. Daj nam kilka godzin.
Vitnir:
Aerandir pokierował się w stronę Aragorna, powstrzymując śmiech w związku z całą sytuacją, zajechał z tyłu brata i poklepał go po ramieniu: Strzeli Cie łucznik, który zobaczy podchmielonego gościa. - powiedział żartobliwie. Odkąd tu przybyłem nie miałem okazji z tobą pogadać... urządziłeś się tu na Valfden, gdyby nie gnicie i ukrywanie się w lasach może ze mną byłoby lepiej.
Hagnar Wildschwein:
-Arrrr....- zagrzmiał krasnolud co znaczyło ni mniej ni więcej, że cieszył go nieodległy cel. Choć, aby być do końca szczerym, udzieliła mu się chwila wytchnienia od miejskiego zgiełku i zaduchu. Wszak o wiele lepiej oddychać zgnilizną natury i stęchlizną truchła małego lisa niż starego pijaka... Dlatego, że jest młode, a gdzie ty truchło młodego człowieka znajdziesz w mieście? Tacy to na wojnach giną.
Hagmar:
-Heh, wiele się działo. Ty też się dorobisz pod opieką Gunsesa. Ale ty mimo wszystko postąpiłeś mądrzej o demnie...Co u Tris?
Vitnir:
- Pod wampirzym okiem myślę że uda mi się daleko zajść. Czy mądrze postąpiłem... hmm... zależy co masz na myśli, powinienem razem z Adeilą udać się jak najszybciej poza Elanoi, może to by ją uchroniło... jedyną mądrą decyzją można nazwać stanie się wampirem, mimo wrogiego słońca czuje się lepszy niż wcześniej byłem. Wampir zamarł na chwile, po czym dodał: Rozgadałem się o sobie, chociaż ty jesteś szczęśliwy, jak tam sprawy duchowe, hmm ?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej