Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (58/74) > >>

Gunses:
Miejsce stawało się coraz bardziej upiorne. Boki skalne wysokie ziły teraz otworami. Mnóstwem otworów, jam i małych grot. Były tu też pułki skalne przed większością z tych nor. Gunses ponaglił przód kompanii do żwawszej jazdy. To co teraz było drobnymi jasnymi kamyczkami albo pyłem dawniej było kośćmi. Gunses wiedział to. Bacznie przeczesywał wzrokiem osnuty mgłą Wilczy Jar. Nagie ściany skalne, korzenie, mgła, ciemne nory w skałach i cisza. Cisza która paraliżowała wszystko. Kompania zbliżała się już do połowy kanionu. Już?

Szarleǰ:
Peanut zmęczony nieco jazdą poszedł w ślady Domenica i zeskoczył z konia. Siodło zaczęło go uwierać, a nogi niemal zdrętwiały, od kilku godzin trwania w bezruchu. Prowadząc konia za wodzę podszedł do krasnoluda i zagadnął.
- Domenicu... W jego głosie zabrzmiała nutka nadziei. Większość kompanii nie potrzebowała słyszeć reszty, aby domyślić się o co chodzi. - Zostało ci coś może na składzie? Zaschło mi w gardle. Dla nadania swojej wypowiedzi charakteru aktorsko chwycił się za gardło i cicho zacharczał po czym splunął na ziemię.
- Choćby łyk piwa uratowałby mi życie. Powiedział z przekonaniem.

Altair:
Altair z niekrytą pogardą spojrzał na Peanuta:
- Ojciec by cię widział, to pewnikiem rzemieniem przez dupsko byś dostał.
Powiedział to poważnie, patrząc gniewnie.

Hagnar Wildschwein:
-Mam- odpowiedział beznamiętnie krasnolud. I nawet nie oburzył się zbytnio, lub swoje klątwy i bluzgi zostawił na później, bo podróż między niezbadanymi norami, stąpając po podejrzanej i niepewnej ścieżce, pochłonęła całą jego brodatą uwagę.
-Rychlej...- syknął i przyspieszył kroku, ale starał się nie biec, mimo, że i tak już szybko przebierał nogami. Nie kuś licha, bo małe kurestwo nie śpi... pomyślał tylko kiedy zabrzmiały słowa Altaira.

Szarleǰ:
Peanut słysząc naganę Altaira zastanowił się przez chwilę, po czym powiedział:
- Właściwie, to wystarczy mi woda. Rzekł, po czym wyciągnął z torby przywiązanej do siodła bukłak z wodą i wziął duży łyk.
- Gunsesie... Zagadnął - Daleko to jeszcze? Zapytał niecierpliwiąc się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej