Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Gordian Morii:
Gordian wyszedł z pomieszczenia jako jeden z ostatnich i kiwnąwszy ręką na sługę poczekał moment aż ten przyprowadzi jego wierzchowca. -Moi panowie. Ruszamy na zachód od miasta w kierunku dracońskich ruin gdzie czekać na nas powinien mag, który kilka dni temu przesłał mi informację na temat tego co odkrył. Otóż jedna z inskrypcji na murach świątyni mówi coś o "Ukrytej prawdzie", którą jak zapewne się domyślacie będziemy starali się odkryć. - rzekł i w tym momencie sługa podał mu wodze. Wkładając nogę w strzemię podciągnął się w górę i przekładając drugą nogę przez koński grzbiet znalazł się w siodle. -Aragornie jeśli możesz prowadź nas do bram miasta. Reszta niech ustawi się rzędem za naszym baronem by szybko i sprawnie opuścić miasto.
Hagnar Wildschwein:
-Jedźmy!- zakrzyknął do woźnicy krasnolud rozkładając się na wozie niczym w barłogu. Wesoło sączył zabrane z sali piwo i rozkoszował się chwilą nieróbstwa. Szło mu to niesłychanie wprawnie, niczym staremu zawadiace i wyszukanemu władcy popiołów traktu... Tak, Domenic aep Zirgin zdecydowanie cieszył się z powrotu do dotychczasowego trybu życia.
Altair:
Altair rozglądnął się wśród szerokiego wyboru wierzchowców. Po krótkiej chwili oględzin wybrał karą klacz, która nie wydawała się narowista, mimo tego jednak rącza. Tak więc włożył stopę w strzemię i podciągnął się, po chwili siedział już w kulbace. Poprawił pas z mieczem i pomyślał: całkiem podobną miałem w Torgon, jako najemnik...
Hagmar:
-Oczywiście Gordianie. Za mną towarzysze. Aragorn pociągnął za lejce, koń ruszył z wolna w kierunku bramy miejskiej.
Grison:
Revert obrócił zwinnie konia po czym stępem podszedł do towarzyszy ustawiających się w rzędzie. Momentalnie przypomniał mu się orszak jego ojca w Myrtanie, który to zawsze obserwował będąc młodszy.
- W drogę - pomyślał ustawiając się obok Altaira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej