Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (7/74) > >>

Szarleǰ:
Peanut siedząc w siodle zamyślił się i dopiero po chwili zorientował się, że wszyscy ruszają. Popędził więc konia w kierunku reszty. Chwilę później jechał u boku Altaira.
- Jak myślisz, będzie ciężko? Mówią, że wyprawy magów to często prawdziwa rzeź.

Altair:
Altair początkowo nie zwrócił uwagi na pytanie, był zamyślony.
- Ciężko, to było pod Gothą, może będziesz miał kiedyś okazję zapytać ojca, jeśli jeszcze żyje - powiedział obojętnie, po dłuższej chwili milczenia dorzucił - rzeźnię chętnie urządzę tym, którzy staną nam na drodze. Nie zapominaj, że ja też władam magią - obrzucił Peanuta krótkim spojrzeniem w oczy. - Pamiętaj, że ci którzy idą na wojnę by przeżyć, giną od ciosów tych gotowych na śmierć.
Zapatrzył się w horyzont w milczeniu.

Szarleǰ:
- Ojciec nie żyje. Nawet jeśli, to zapewne o mnie zapomniał, z jakiegoś powodu - inaczej by się pokazał. Przez długie lata nie opuszczałem rodzinnego miasta, więc jakby żył na pewno zjawił by się. Mniejsza o mojego ojca... ważne jest teraz nasze zadanie. Co prawda chciałbym pomachać mieczem, mam jednak nadzieję, że nie spotkamy się z żadnym wymagającym przeciwnikiem - wielu z tutaj obecnych niedawno poznałem i nie chciałbym ich jeszcze żegnać. Powiedział do Altaira. Przerwał na chwilę by złapać oddech, po czym dodał zanim rozmówca zdążył mu odpowiedzieć.
- Wiesz... chciałem zapytać, kiedy nauczyłeś się magii? Tak sobie myślę, że również chciałbym zgłębić tą starożytną wiedzę, gdyż w moich oczach ludzie którzy władają magią są potężni. Nie są nie do pokonania... ale niewątpliwie są potężni. Boję się tylko, że kiedy przyjdzie okazja by nauczyć się czegoś o czarach, będę już na to za stary.

Altair:
Altair roześmiał się na głos.
- Na naukę nigdy nie jest za późno. Jeśli to miałoby mieć znaczenie, to nauczyłem się magii jakieś dwa lata temu. Więc miałem czterdzieści osiem lat. A co do twojego ojca, nie porzucaj nadziei... Ja, na przykład, nie widziałem swojego rodzeństwa przeszło dwadzieścia lat, ale jakoś nigdy nie pomyślałem, że mogą nie żyć.

Dragosani:
Zeleris, podobnie jak inni, ruszył za Aragornem w stronę bramy miejskiej. Chciał jak najszybciej wydostać się z murów miasta, by ekspedycja rozpoczęła się na dobre. Podjechał do znajomego z Gildii, Reverta. Nie wiedzieć czemu, ale imię owego człowieka zawsze kojarzyło się Flamelowi z "Grisonem". Cóż... Ravola wyglądał na takiego "Grisona".
- Revert. - przywitał się. Po raz kolejny. - I jak tam się miewa świeżo upieczony mag? - zapytał by zacząć rozmowę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej