Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (42/74) > >>

Hagmar:
-Miejmy nadzieję. Rzekł niemal niesłyszalnie elf. Ten mag był jakiś...inny.

Vitnir:
Aerandir zajął wolny stolik w rogu pomieszczenia czekając na dalsze rozkazy, przyglądał się każdemu z obecnych w karczmie. Wampir odpiął jedną z buteleczek z pasa i wziął z niej łyk, po czym wyciągnął się kładąc jedną nogę na wolne krzesło. Starał się nie słuchać zebranych tylko ich obserwować, jedyne słowa jakie zdołałby usłyszeć byłyby to słowa o dalszym wymarszu. Tak w zamyśleniu, sącząc krew z małej butelki przeczekiwał dany mu czas na odpoczynek.

Szarleǰ:
Wraz z upływem czasu Peanut wypijał coraz to więcej piw, najadł się do syta, a gdy już był dość wstawiony znudziło mu się alienowanie w kącie więc po raz któryś z kolei wyraźnym gestem poprosił karczmarza o jeszcze jedno piwo i stek, po czym wstał od stołu i lekko chwiejnym krokiem ruszył w kierunku stolika przy którym zasiadał Zeleris Flamel.
- Miło cię widzieć, magu! Wykrzyknął wielce uradowany na widok czarownika. - Mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli się dosiądę? Wszak dawnośmy nie gadali, a skoro już dane nam było się poznać, to czasem warto by było zamienić słówko, co byśmy o sobie nie zapomnieli!

Altair:
Altair drzemał w kącie z nogami wywalonymi na stół. Po dłuższym czasie, wydaje się, głębokiego snu, przebudził się. A przebudzeniu towarzyszył głośny wrzask. Widząc zdziwione spojrzenia zgromadzonych, zdjął nogi ze stołu i niewyraźnie burknął:
- Zły sen... - spojrzał przez okno. Po raz kolejny przyśniła mu się jakaś młoda kobieta. Ale nic w tym śnie nie było przyjemnego.
Wstał i czujnym okiem obrzucił całą salę. Ujrzawszy to, czego wypatrywał, podszedł do Peanuta. By zwrócić jego uwagę, szarpnął go za ramię, wcale nie siląc się na delikatność.
- Co się działo tam, gdzie byliście? - Spytał zimno i stanowczo. Widać, że złe sny źle działały na jego samopoczucie.

Dragosani:
Flamel uniósł wzrok znad stołu, gdy usłyszał głos Peanuta.
- Jasne, siadaj. - odpowiedział i nogą wysunął spod stołu wolne krzesło. Tak z uprzejmości. Nim jednak Kruk zdążył spocząć zaczepił go starszy mężczyzna. Dość niegrzecznie. Zeleris pamiętał, że słyszał jak ktoś nazywał go "Altairem".
- Twój towarzysz niech też usiądzie. Nie ma sensu tak sterczeć. - zaprosił go. - Wygląda że jest nie w humorze, ale nieco miodu z pewnością poprawi mu nastrój. - dodał z uśmiechem. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej