Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Altair:
Altair dawno nie wojował, dawno ciułaczki, od wielu lat nie zaznał. Ale nie bał się, wręcz cieszył. Nie jestem wszak taki jeszcze stary... Dobrnąwszy do miejsca spotkania ustawił się nieco na uboczu, składając ręce na piersi. Obrzuciwszy wszystkich rozpoznawczym spojrzeniem, podszedł do Domenica i przywitał się z nim serdecznie. Protekcjonalnie, mentorsko niemal odbył powitanie z Anvarunisem, z którym miał okazje wspólnie wypełniać zadanie od wampirki. Wreszcie ujrzał Gordiana, co zaskutkowało drgnięciem lewego kącika ust i opuszczeniem brwi w tajemniczym, skąpym uśmiechu. Podszedł więc do niego i gdy podał mu prawicę, lewą dłonią sięgnął do pasa i wyjął z niego niewielkie zawiniątko.
- Prosił mnie pan, zdaje się, o to - wręczył mu wspomniany przedmiot.
Noszony ekwipunek:
Broń 1:
Nazwa broni: Uderzenie wiatru
Rodzaj: łuk
Zasięg: 50 metrów
Precyzja: 40%
Opis: Wykonany z 50 kawałków drewna.
Broń 2:
-
Broń 3:
Nazwa broni: Miecz obywatela
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Broń 4:
Nazwa broni: Złowróżbny szept
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 25 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,3 metra.
Odzienie:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Pas: Dziwny kostur
Statystyki postaci:
Specjalizacje:
* Walka bronią sieczną 50%
* Walka bronią miotaną 50%
* Walka bronią obuchową 50%
Umiejętności nabywane:
* Akrobatyka
Umiejętności rasowe:
* Potencjał magiczny
* Potencjał chemiczny
* Ciało z gliny
* Ulubieniec bogów
* Bystry umysł
Magia:
* Amarangol - [całość]
* Nenangol - [całość]
Gordian Morii:
-Witaj Anv.- odpowiedział elf i odrzucając w tył kosmyk włosów, który z powodu przeciągu opadł mu na oczy podał rękę swemu byłemu nowicjuszowi. - Znalazłem Twoją notatkę, którą zostawiłeś przed odejściem. Bardzo zmartwiło mnie, że straciłem takiego nowicjusza ale oczywiście taki był Twój wybór i ja nie mogę z nim dyskutować. Nadzieję mam, że towarzystwo w jakim się teraz obracasz godnie zastępuje to jakim my Ciebie darzyliśmy.
Uwagę elfa przykuła z kolei obecność krasnoluda o których bardzo rzadko można usłyszeć w mieście a i na samej wyspie nie jest ich za wielu.
-Witaj mości krasnoludzie! Nie wiem czy to tylko jakieś fałszywe wspomnienie czy może jakiś zapomniany sen ale zdaje mi się, żeśmy się już kiedyś spotkali. Czy nie jesteś czasem Domenicem synem Zirgina, któremu całe lata temu pomogłem gdy rażony piorunem wystrzelonym z dłoni czarnego maga upadł wśród bitwy narażony na stratowanie trolli, które również tam były?
Gdy usłyszał słowa skierowane do niego odwrócił się i ujrzawszy Altaira przyjął od niego przedmiot. -Dziękuję. Jeśli Ci to nie przeszkadza ze swojej części umowy wywiążę się na najbliższym postoju gdyż wnet będziemy musieli ruszać.
//:To kim wtedy byłem sobie odpuśćmy;] Powiedzmy sobie, że byłem magiem skrytym pod kapturem elfiego łucznika o którego zdolnościach nikt nie wiedział;]
Hagnar Wildschwein:
Sosnowa ława opadła na kamienną posadzkę robiąc niewyobrażalny huk. Dzban z miodem, a będąc szczerym z ostatnimi kropelkami miodu, roztrzaskał się na tysiące małych elementów. To właśnie krasnolud zerwał się na równe nogi kiedy dosłyszał głos elfa.
-Gordian kurwa twoja mać!- wykrzyczał z nie małym zadowoleniem i popędził do kompana sprzed lat. Po chwili dotarło do niego, że, pomimo całkowitej otwartości i braku zahamowań w takich sytuacjach, wylewne powitanie może być źle odebrane przez kręgi magiczne i resztę tego niematerialnego społeczeństwa.
-Yyy, khm-khm... Tak, elfie- powiedział krasnolud i podał dłoń Gordianowi. Uścisnął ją jednak jak woj, nie jak polityk i nie omieszkał szczerzyć się jak cholera...
Anv:
Anv dmuchnął mocniej powietrzem z nosa po specyficznym powitaniu Altaira. Stary pierdziel, za nie wiem kogo się uważa., pomyślał Anvarunis. Na widok witających się starych znajomych uśmiechnął się z lekka. Po czym podszedł do Altaria
- Witam. Mam nadzieję, że tym razem nie będziemy musieli babrać się w zwłokach. - rzekł lekko przyciszonym głosem od mężczyzny, aby tylko on mógł usłyszeć.
Altair:
Altair uśmiechnął się półgębkiem.
- Jeśli mają to być zwłoki naszych wrogów, to dlaczego by nie - rzekł do Anvarunisa. - Wszak chyba jednak nie jesteś aż tak delikatny, by widok wybałuszonych flaków człowieka którego przed chwilą zarąbałeś mieczem mógł cię złamać - powiedział obojętnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej