Tereny Valfden > Dział Wypraw

Co to było?

<< < (2/9) > >>

Grison:
-Aaaa! Nie gwałć panie! - krzyknęła jakaś kobieta zza krzaków. - Za gwałty tatko się strasznie denerwuje. Już niejednego srogo po łbie sprał za to, że mnie chwat jakiś wytarmosił tu i ówdzie. Tatko może i starawy ale przygrzmocić umie!

Altair:
Altair skonsternowany obrotem spraw ruszył więc i za chałupę, nie spuszczając dłoni z miecza, czujnie wypatrywał niebezpieczeństw...

Grison:
Niebezpieczeństwem, którego wypatrywał Altair był zapewne wieśniak rozrzucający gnój po polu z wielkiej kupy na wozie. Wieśniak zauważył przybysza.
- A ty kto? Z mieczem? Ja ci dam zbóju! - wykrzyczał nastawiając widły. Zza domu wybiegła córka rolnika.
- Aaa! Tatku! Jakiś dziwny ten przybysz!
- Tarmosił?! - krzyknął farmer.
- Nie! Choćbym chciała! Odwrócił się na pięcie i poszedł.
- Odwrócił się? A ty co?! Córa Ci moja nie w smak? Odwracać sie plerami do niej? - krzyknął w kierunku Altaira. - Powiedź, że co!

Altair:
Altair zmarszczył czoło.
- Milcz chamie, bo rychło wacka pozbawię swym ostrzem - rzekł, po chwili chowając broń - przysłano mnie tutaj, by pomóc w sprawie tych dziwnych wydarzeń ostatnich dni. I widły racz opuścić, co bym nie musiał słów w czyny przeobrażać. A twojej córki zacnej nie w smak mi dotykać, bom śluby czystości złożył! - zełgał na widok specyficznego typu "urody" wieśniaczki.

Grison:
- Aaaa! - wydał z siebie wieśniak. - Pan od tego elfa Talseisa. Dobry to człek... Znaczy sie elf. Ale z nieludami to nigdy nie wiadomo. Plecami sie do niego tyłem nie odwracam. A i córy mojej pięknej na oczy nie pokazuje. A śluby czystości to i pochwalam! A jakże! Znał ja kiedyś takiego pustelnika, to. Jebaka był z niego nie mały. Każda dziewka w okolicy obskoczona była, a i mężatkom nie odpuszczał. Po tym jak jednemu szermierzowi zbałamucił białogłowe, to tak wpierdol dostał, że mu sie odechciało i śluby rzekome złożył. Nie wytrzymał zbyt długo, bo mu kuśka pono w portkach ustać nie chciała. Potem żem stracił z nim kontakt. Ale to nic, to! Pan z moim problemem przyszedł! No i faktycznie, problem to straszliwy. W nocy coś przyłazi z lasu i straszy mnie, i córe moją. A i zwierzaki dupami trzęsą jakby im kto barana jakiego niewyżytego przyprowadzał. Straszne rzeczy - powiedział wskazując na owce w zagrodzie. - Jęki jakowe piekielne słychać czasami i stęki jakby kto sie niestrawności nabawił. Raz to mnie goniło cholerstwo alem psiej krwi uciekł do chaupy. Jak żeś sie pan zwiesz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej