Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia

<< < (7/34) > >>

Hagnar Wildschwein:
//O to się nie musisz obawiać :D. Jeśli jest to nieprzyjemne w odbiorze to nie ma problemu, będę pisał krócej//
-Dobry!- przywitał krasnolud Setmre, która wyłoniła się z mroku niczym bies jaki czy dusza zaklęta. Zmaterializowała się zza rogu jak opatrzność czy radość życia... ÂŻycia, które ofiarowała Gunsesowi łaskocząc cielsko Utopca swoim pilniczkiem do paznokci... A paznokcie miała, wierzcie mi, nie lada.
-Wybaczcie pani, że tak stoję tutaj umorusany i trochę nieświeży, ale niższemu to zawsze pod górkę. Muszę to przyznać, że tego paskudnika co naszego Gunsesa chciał przyszpilić to elegancko załatwiła....- urwał bowiem za jego plecami woda poruszyła się. Zdążył jednak ukłonić się widząc uśmiech na twarzy wampirzycy, bowiem co jak co, ale charyzmatyczny to jest krasnolud.
  Kiedy podnosił głowę ujrzał jedynie wyciągniętą, gładką niczym welon nocy i wieniec poranka dłoń, która wskazał na potwora. Kontrast ten miał przerwać twardy jak skała i piękny jak dziewcze na sianie chędożone topór krasnoluda.
  Odwrócił się w pięcie ustawiając twarzą do potwora. Splunął jedynie pod nogi na znak przyjęcia wyzwania. Wykonał kilka pewnych kroków kiedy potwór zamłynkował pazurami starając się ugodzić brodacza. Jedno z takich drapnięć wesoło zaświergotało po pancerzu czyniąc wspaniałe rysy układające się w nieznaną pozycję łóżkową na nagolenniku. Oczywiście Domenic nie miał zamiaru puścić płazem uszczerbku na swoim pancerzu więc podskoczył kierując się na Utopca. Kiedy jego stopy niemal dotknęły mazistego płynu przepasanego twardszymi elementami zdążył wprawić się w ruch obrotowy wyciągając topór przed siebie. Jakże wielkie było zaskoczenie potwora kiedy mający już nie żyć tylko spokojnie dogorywać w czeluściach miejskiej kanalizacji Domenic drasnął jego bok gładkim cięciem. Jakże naturalnym było rzucenie się w ramach odwetu nań i zębiskami gotowymi do mordu.
  Przecież tego się kurwa sparować nie da! myślał gorączkowo krasnolud starając się ułożyć sobie plan działania. Zdecydował się na nowatorskie posunięcie. Uderzył płazem, z całej siły w pysk Utopca. Gdy ten w napadzie bólu pochwycił obolałe lico w łapy broń krasnoluda spadła na jego czaszkę. Idealnie, od góry. Potwór zatoczył się i niespodziewanie spadł na Domenica przygniatając go od pasa w dół. Pomijając półkomfortowość i brak smaku tej pozycji brodacz odczuł niemoc. Jednak i dla niego los zgotował niespodziankę. Szczęki Utopca rozwarły się gotowe były zabić. Kiedy przerażony krasnolud prawie pożegnał się z życiem, bratni mithril z włóczni wampirzycy przebił lewy oczodół trupojada.
-Uff...- sapnął jedynie.

Gunses:
//Czyta się elegancko ;]
//7/13

Hagmar:
Aragorn przyglądający się walce nieco z tyłu, wyciągnął z za paska runę. Wypowiedziawszy zaklęcie heshar odczekał chwilę aż pocisk przybierze odpowiedni rozmiar, wyostrzywszy zmysły rzucił kulę ognia w utopca.

Gunses:
//Aragorn... Jakiś ten post taki. Brakuje mi w nim akcji i opisów.
//Aragorn. Trafiłeś w połowie Utopca. Przeżył, ale jets osłabiony.
//7/13 w tym jeden taki pół/pół

Tkoron:
Tkoron rozejrzał się, potwory po pierwszym ataku jakby wyhamowały, topielce nie są zbyt bystre więc nie przejęły się kiedy wojownicy w parę chwil położyli sporą ich część.
Wampir jednak nie tracił czasu na obserwację, zobaczył co chciał, czyli gdzie są poszczególne monstra, wybrał kolejny cel i skupił się na nim uważając jednak by inny potwor go nie zaskoczył. Podbiegł bliżej, zwalniając kilka kroków przed kreaturą. Utopca który widział co się dzieję zaatakował, jednak nie trafił wampira który się tego spodziewał.
Potężne łapsko poleciało w bok, a Tkoron zaatakował, nie udało mu się jednak trafić utopca, który widząc co się dzieje uskoczył. W następnej chwili wampir ledwie zdążył się odchylić gdy bestia która dopiero co wylądowała po uniku obróciła się i potężnie zaatakowała szponami. Tkoron odruchowo uderzył mieczem odrąbując część lewego ramienia wroga. Utopiec zawył i rzucił się w stronę wampira, jednak ten uniknął ataku bez większego trudu, ruchy bestii przestawały być precyzyjne.
Po kolejnym nieudanym ataku wampir zaatakował, uderzył mieczem celując w głowę potwora, nie trafił, jednak miecz przeciął skórę wroga i zostawił głęboką ranę w i tak już zranionej ręce, teraz bestia praktycznie nie mogła się z tej strony bronić, Tkoron sprowokował kolejny atak tylko po to by stwór się odsłonił, a w tym momencie wampir wbił ostrze w bok czaszki wroga, ostrze przebiło ją bez najmniejszego problemu. Z truchła poleciała jakaś ciecz.Tkoron wyrywając miecz uskoczył przed nią, po czym zaczął szukać kolejną ofiarę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej