Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia

<< < (6/34) > >>

Tkoron:
Wampir po chwili już miał kolejny cel, tym razem nie czekał na reakcję wroga, ale sam do niego podbiegł. Miał wyostrzone zmysły, bestia nie miała szans go niczym zaskoczyć, Wampir wręcz leniwym ruchem uniknął jej ataku po czym potężnie uderzył w łeb. Trafił, miecz przebił się przez skórę potwora, bestia ryknęła, jednak był to już jest ostatni dech, cielsko upadło na posadzkę, a Tkoron z uśmiechem na twarzy przygwoździł je mieczem do ziemi.

Wyostrzenie zmysłów, potężny cios, miecz V

Hagnar Wildschwein:
Pomimo ogólnego rozgardiaszu i królującego chaosu pośród zimnych, wilgotnych kamieni kanałów, w których nie było dużo gówna rozległo się ni to stęknięcie ni westchnięcie. Mianowicie krasnolud, znany ze swojego szczęścia i parszywej doli wkroczył w uchowaną od niebezpieczeństw głębin kałużę pełną mazistej ciemno-brązowej substancji o niejednolitej gęstości. Jako, że nie przejął się tym zbytnio, bowiem na luksusy i udogodnienia nie liczył pochwycił w dłoń topór aby pewniej siedział w dłoniach. Kilka strużek wody, chociaż wody to za dużo powiedziane, spłynęło po ostrzu jego broni. W blasku rzucanym przez ogień mithril zalśnił i obwieszczał swoją obecność. Utopiec odgrywając bajecznego bohatera nie przejął się zbytnio wirującym Tkoronem i tym, że wampir ciął jak opętany każdego kto się zbliżył łącznie z biednym szczurkiem o szarej sierści umykającym przed lewitującym magiem. Nie zrobiło na nim również wrażenia to, że krępy i brodaty osobnik z długim kijem zakończonym ostrym materiałem. Jakże wielkie było jego zdziwienie kiedy ostrze owo śmignęło mu przed ślepiami i zagięło czasoprzestrzeń jednocześnie rozerwało powietrze spadając z lewego ramienia brodacza. Bestia odskoczyła do swoich kompanów ociekających gniewem, strachem i gnojem. Domenic nie miał ochoty, ba nawet przez myśl mu nie przeszło aby ustąpić pola. Mając za ramieniem wampira tańczącego dziwne tango ze swoim mieczem był pewien, że w razie niepowodzenia może wycofać się. Pazury zagrzmiały przesunięte po ścianie. Odcięte od żywiciela zielone wstążki roślin bagiennych odpadły na posadzkę cicho plumkając. Topór spadł od góry. Tym razem perfekcyjnie, acz na pozór niedbale wymierzone ostrze mknęło wprost na czerep owego odważnego Utopca. Ten nie dał się jednak zaskoczyć ponownie i chciał wykonać unik do tyłu. Stojący tam jednak inne ścierwojady zablokowały drogę ucieczki. W akcie desperacji bestia zasłoniła się pazurami aby uchronić głowę przed niechybnym odłączeniem od reszty plugawego ciała. Wciąż rozochocony krasnolud z finezją i żelazną twarzą pchnął w przypuszczalny brzuch Utopca, który jako rzut obronny i ostateczną porażkę miał zamiar ponieść druzgocąc chociaż jednego z podróżników. Jego skok był szybki i prosty. Wymierzony idealnie w szyję potomka Zirgina. Topór był już jednak ustawiony, a szpikulec wymierzony w potwora. Naszedł gładko, bez oporów. Trupem zaśmierdziało jeszcze bardziej. Wspierajac się na bucie krasnolud wyrwał broń nawet nie zaszczycając pokonanego spojrzeniem.

Gunses:
//Tkoron. Ta, krótkie posty, zaczęte z małej litery, z niewielka ilością akcji.
//Domenic. No cóż, ładny post, ale mam nadzieję, że pisanie takich wypracowań idzie razem w parze z radością z pisania. Bo jeżeli piszesz, tylko po to by napisać najdłuższego posta i męczysz się z tym, to jest to bezsensowne. Szczerze wierzę, że tak nie jest ;]

Gunses nadal będąc po drugiej stronie, złapał za miecze. Zamierzał wykorzystać akrobatykę, jakiej się ostatnio nauczył. Srebrne ostrza skierował w dół, szedł powoli, w przeciwieństwie do pędzącego na Wampira Utopca. Bydle skoczyło w stronę Wampira, gdy ten zamłynkował brońmi. Jego ostrza zamigotały. Utopiec widząc to stracił pewność ataku. Zgarbił się przed Wampirem, zapiszczał, machnął dwa razy łapą. Wampir znieruchomiał, czekał na reakcje. Wtedy do z wody obok Wampira wyskoczyły dwie łapy, które chwyciły Cadacusa i zaczęły wciągać go do kanału. Zaatakował i drugi z Utopców. Gunses upadła na plecy i juz zamigotała mu wizja niechybnego kontaktu z pazurami i długotrwałego leczenia, gdy wtem poczuł, że dłonie które go trzymały zaczynają puszczać i opadać. Nie miał czasu przyglądać się postaci która go ocaliła. Drugi Utopiec chciał wykorzystać sytuację i już miał zatopić pazury w klatce piersiowej Wampira... Lecz mu nie wyszło. Gunses skrętem ciała ustawił się do Utopca nogami i gdy ten był blisko z całych sił wykonał kopniaka z obu nóg. Utopiec odrzucony niespodziewaną siłą Wampira chciał go drapnąć, lecz nogi były już przy ziemi. Wpadł w kanał czyniąc tym samym wielki wybuch wody i nie tylko. Gunses wykonał sprężynkę i pewnie staną na nogach. Gdy Utopiec wyłonił się z wody, Gunses wykorzystując są wampirzą sprawność i akrobatykę wykonał wielki wyskok, w którym to przeskoczył resztę bestii. Wcześniejszy wróg zaatakował od razu, nie dał wytchnienia. Pazury odbiły się od ostrza miecza, lecz to nie zatrzymało potwora. Wykonał kolejną serię ataków i drapnięć, chcąc jak najszybciej zatopić pazury w świeżym mięsie. Ostrza wampira chciały tego samego. Gunses zakołował, wykonał cięcie w bok, które miało na celu zmylenie przeciwnika. I tak też było. Gdy Utopie zajął się jednym z ostrzy, drugie ciche niczym nocny powiew wietrzyku rozerwało bok szyi i karku. Bestia z prawie że odcięta głową skonała w mgnieniu oka.
Wampir odwrócił się. Za kompanami zauważył postać, która pomogła mu kilka minut temu. To była Setmre ze swoją piękną włócznią z mithrilu.

Wyostrzone zmysły; Akrobatyka; Atak prawo-/lewostronny; Blok prawo-/lewostronny

//9/13

Tkoron:
Wampir rozejrzał się dookoła, w przelocie dostrzegł Domenica "ech, a on znowu w coś wlazł" pomyślał, jednak, nie miał siły ani ochoty na komentarz.
Dalej widział Gunsesa atakującego potwory magią, skrzywił się w duchu, nie tak się powinno walczyć, jednak dość już było tracenia czasu, skupił się na walce.
Kolejny utopiec już człapał w jego stronę. Trochę roztargniony wampir w ostatniej chwili uniknął ataku, "ech, zaczynam się mylić, zupełnie jak krasnolud" pomyślał, po czym już bez wahania zaatakował.
Srebrne ostrze śmignęło tuż obok łba potwora, który nie przejmując się niczym atakował dalej, Tkoron odskoczył w bok. Po czym zadał cios. Pchnął utopca prosto w korpus, jednak cios zadał obiema rękoma, wzmacniając jego siłę. Miecz przebił się przez cielsko, momentalnie odbierając potworowi resztkę życia.

Miecz V pchnięcie.

Gunses:
//Jak chcesz to portafisz ;]
//8/13

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej