Tereny Valfden > Dział Wypraw
W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia
Elrond Ñoldor:
// Czekam i tracę cierpliwość aż ktoś napisze chociażby jakiegoś chaotycznego posta że coś rozjebał. Nie będę walczył ze wszystkim. Na talentach chyba niektórym zależy, co nie?
Hagnar Wildschwein:
//Dobra kończmy, liczyłem, ze ktoś ruszy dupsko i coś napiszę, nie chciałem znów być oskarżony o porywczość
Kiedy wir magiczny przeleciał ponad głową krasnoluda,a po chwili rozległ się dziwny dźwięk niszczenia nadnaturalnego Domenic zrozumiał, że ci przeciwnicy nie są takimi jakich już spotkał. Szybko podniósł się z posadzki i spojrzał w oczy Elronda. Podziękował lekkim i błyskawicznym skinieniem po czym zatoczył młyńca toporem już z oczami zwróconymi na pozostałe ogniki. Atakowały grupą, wiedziały co stanie się w razie rozdzielenia. Błyszczały i syczały. Brodacz nie postanowił być gorszy i również rozszczepił się na ile pozwoliły mu na to przypominające szarżę ruchy. Na przemian machając to z lewa to z prawa wbiegł w ogniki. Kilka strużek wyładowań przeszyło ciało, ale nie wybiło z rytmu. Wykonał błyskawiczny obrót raniąc dwa ogniki. Znów trafiły go energią. Tym razem zakołysał się i poczuł niemoc oraz drętwienie mięśni. Kiedy już otrząśnięte z cięcia mithrilem ogniki nacierały na ogłuszonego krasnoluda ten pomyślał o marnym swoim końcu. Cudem wręcz pochwycił silnie topór w prawą, mniej doświadczoną atakami rękę i machnął na odlew.Z trudem stąpając trzymał w miarę możliwości przeciwników na dystans. Siły wracały a szok mijał. Wprost proporcjonalnie do gniewu ogników, które jeszcze nie wiedziały, że na swoją zgubę. Kiedy w końcu jeden z zionących magią stworów opuścił szereg Domenic przebiegle, zaraz po ataku pochwycił topór oburącz i z impetem wyskoku pchnął głęboko w byt. Wyjął broń z potwora i ponownie zawirował rozgrzewając mięśnie. Ogniki nie odpuszczały i wciaż raziły. Krasnolud nie odpuszczał i wciąż raził...
Allpin: 1/2
Błędny ognik: 2/4
Elrond Ñoldor:
Gdy elf pokonał jedną zjawę, jej pobratymiec ruszył na elfa. Był bardzo blisko, toteż z czarowaniem trzeba było się ograniczyć. Elrond wpadł w wir walki machając srebrnym kosturem niczym leszczynowym patykiem. Próbował ÂŚmignąć przeciwnika, to z lewej to z prawej, ale niematerialne ciało zdawało się być mgiełką przez którą broń, nawet niszcząca wszelakie przeklęte istoty, nie odnosiła pozytywnych skutków. Elf nie chciał by jego przeciwnik zrażony nieustającymi działaniami elfa przeszedł do ofensywy. Nie chciał również tracić sił na bezsensowną walkę którą można szybko zakończyć. Teleportował się za plecy potwora na odległość kilku metrów, wystawił magicznych kostur i wypowiedział skróconą wersję czaru które tak doskonale znał:
- Qaii! - czarny, niszczący pocisk po raz wtóry zakreślił smugę w komnacie i z impetem uderzył w Allpina. Ten we wrzasku rozpłynął się...
Allpin: 0/2
Błędny ognik: 2/4
(teleportacja; czar: Tchnienie ÂŚmierci; walka kosturem V; atak obustronny)
Hagnar Wildschwein:
-Ta jest! Bij skurwysynów!- wydusił z siebie bombardowany elektrycznością krasnolud na widok podbojów Elrdonda.
-Nichil est victoria dulcis!- krzyknął ponownie odbijając się od progu znajdującego się za nim. Przyjął kolejne władowania niemal z przyzwyczajeniem. Zatoczył toporem od prawej młócąc i druzgocąc magię Ognika. Przeskoczył na lewą nogę i pomimo spowolnienia i postępującego paraliżującego bólu obrócił się jeszcze na pięcie wymierzając cios od lewej. Chybił o cal. Z trudem odskoczył przyjmując cios na trzonek topora. Widząc, że ognik zanika rzucił się w panicznym ataku unosząc nad głową zabójcę z mithrilu. Kilka mimowolnych iskier przeskoczyło na broń zdradzając pozycję napastnika. Z takim cięciem półbyt astralny nie miał żadnych szans.
Allpin: 0/2
Błędny ognik: 1/4
Elrond Ñoldor:
- Ha ha ha ha... - śmiał się złowrogo nekromanta patrząc na osamotnioną skrzącą się ostatnią formę bytu która ich zaatakowała. Wyczuwał jej magię. Mógł walczyć z przepaską na oczach. - Qaii... - ledwie wyszeptał, a w prawej dłoni, wolnej od metalu jego broni, uformował się kolejny, trzeci magiczny pocisk zdolny zabić. Skoncentrował się na celu i pomagając sobie telekinezą cisnął bezbłędnie w ostatniego wroga...
Allpin: 0/2
Błędny ognik: 0/4
koncentracja, telekineza, tchnienie śmierci
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej