Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia

<< < (31/34) > >>

Gunses:
Wkroczyliśmy na schody. Było ich wiele, malutkie, delikatne schody, rozlewały się niczym delta rzeki. Wąskie u szczytu, rozłożyste u ich końca. Ujrzeliśmy ciemność. Czuliśmy, że jesteśmy w komnacie, w wielkiej, przeogromnej okrągłej sali. Czuliśmy, że jesteśmy wiele, wiele metrów pod ziemią. Czuliśmy na sobie wzrok dzikich ślepi, oddech bestii, wszechogarniający strach. Czuliśmy, że wrogowie nadbiegają, że nie mamy szans na ocalenie. I nagle, wysoko nad nami, ujrzeliśmy czerwone ledwo tlące się światełko.
ÂŚwiatełko słysząc nasze słowa, czując naszą obecność zapłonęło krwawym blaskiem. Jednocześnie zabłysły kryształy w całej sali... To co zauważaliśmy... Salę tak ogromną, tak gigantyczną i tak piękną. Jej środek stanowił ogromny pentagram obrysowany kołem. Na wierzchołkach stały kamienne postumenty. Na środku stał największy z nich, najbardziej doskonały.
W sali było kilkanaście mostków. ÂŁuki łączące poszczególne płaszczyzny unosiły się nad wodą. To z niej, z głębi wody słychać było ten dźwięk... Wszystko było zrobione niczym pałac letni, niczym twierdza, niczym galeria sztuki, niczym pole bitwy. Sieć kanałów, mostków, kamiennych posągów, rzeźb, wielkich sof, potężnych obrazów…
Zauważyliśmy to wszystko w jednej sekundzie. Dalej była tylko walka.

2x Allpin


--- Cytuj ---Nazwa

Allpin

Opis:
Allpin, jest widmo pozostałe po doprowadzonym do obłędu samobójcy. Ten nieumarły pragnie jedynie zemsty i bezustannie ściga tych, którzy przyczynili się do jego śmierci. Stworzenie to wygląda mniej więcej jak za życia lecz jego oblicze wykrzywia grymas szaleństwa. Usta ma często wygięte w jęku udręki, a oczy płoną przerażeniem. Od pasa w dół Allpin rozpływa się w opar nicości. Poruszając się nieumarły pozostawia po sobie mglisty ślad. Może przenikać przez ściany jak i inne przedmioty.

Walka
Allpin nie jest w stanie uczynić krzywdy fizycznej, choć zwykle nie zdaje sobie z tego sprawy. Atakuje przeciwników rękami, choć nie zadaje im żadnych obrażeń, jedynym skutkiem ataków jest częściowe osłabienie gdyż stwór przy każdym uderzeniu wysysa z ofiary cząstkę energii życiowej.

Ataki
'Bezcielesny dotyk -  Atak ten powoduje wyssanie przeciwnikowi części jego energii życiowej.

Bełkot - Allpin nieustannie mamrocze i jęczy coś do siebie, bełkot ów wprowadza strach i zakłopotanie u istot znajdujących się w pobliżu.

Obłęd- Allpin może próbować zasiać zamęt w umyśle swojej ofiary, która przez pewien czas (ok. 2 dni) nie jest w stanie się wyciszyć i uspokoić.

Nieumarły- Niepodatny na efekty wpływające na umysł, trucizny, uśpienie, paraliż, otumanienie i choroby. Nie wpływają na niego trafienia krytyczne i stłuczenia. Niepodatny na obniżanie wartości atrybutów, wysączenie energii. Ogromne obrażenia nie spowodują jego śmierci.

Bezcielesny- Nie posiada ciała , więc wszelkie ataki fizyczne na nic się nie zdają. Może zostać zraniony tylko magią.

Atrybuty
+nasłuchiwanie,
+zastraszanie,
+zauważanie,
+nieumarły,
+bezcielesny,
-podatny na magię,
-wrażliwość na błogosławioną broń,

Trofea
*brak
--- Koniec cytatu ---


4x Błędny ognik

--- Cytuj ---
Nazwa:

Błędy ognik

Opis
Błędne ogniki to złe stworzenia, które karmią się silnymi uczuciami – paniką, przerażeniem oraz śmiercią. Uwielbiają wciągać podróżnych w niebezpieczeństwa, a następnie chłonąć rodzące się w nich uczucia. Błędny ognik wygląda niczym kulka żółtego, czerwonego, zielonego, bądź błękitnego słabego światła. ÂŁatwo pomylić ze światłem latarni. Błędny ognik to kula niemal skondensowanych oparów, mająca około 30 centymetrów średnicy i ważącą około 1,5 kilograma. Ognik nie ma narządów mowy, wydaje widmowe dźwięki, wibrując. Błędne ogniki mówią wieloma językami.

Walka
Błędne ogniki zwykle unika walki. Wolą mącić w głowach poszukiwaczy przygód i straszyć ich, wciągając w niebezpieczne miejsca. Gdy są zmuszone do walki to porażają wyładowaniami elektrycznymi podczas dotyku albo z odległości.

Ataki
Wyładowanie elektryczne – Błędny ognik może przy dotyku ciała, albo przy dotyku broni, podczas ataku na niego, przesłać duży ładunek elektryczny do ciała przeciwnika (przez metalową broń albo dotykając ciała), powodując lekkie, chwilowe ogłuszenie, chwilowy paraliż.

Atak błyskawicy – Analogiczne działanie do zaklęcia mała błyskawica ze szkoły Lindagol, lecz ognik generuje go z ładunków elektrycznych w swoim ciele, nie magią...

Latanie – Błędny ognik porusza się latając, jego ciało jest zbudowane z gazów.

Naturalna niewidzialność – Przestraszony lub ogarnięty grozą ognik może zgasić swój blask i stać się niewidzialny.

Atrybuty
+ poprawione zauważani
+ poprawiona zwinność
+ latanie
+ niepodatność na czary
+ wyostrzenie zmysłów’
+ poprawiona inicjatywa

Trofea
brak
--- Koniec cytatu ---

Hagnar Wildschwein:
W jednej chwili zachwyt komnata przeminął niczym bełt wystrzelony z kuszy. Ognik, który to wraz z kompanami ruszył wesoło na podróżników zdążył o włos uniknąć trafienia, bądź co bądź, silnym pociskiem. Nie zważając na niepowodzenie strzału krasnolud prędko wcisnął się w hełm, odłożył kuszę i zawirował z toporem. Krew ścisnęła skroń, a nabrzmiałe wargi mruczały stare krasnoludzkie zaklęcie bojowe. Działa ono zawsze w niebezpiecznych i skrajnych sytuacjach. Potrafi przemóc każdą siłę nieczystą, jest rozumiane przez wszelkie stworzenia, często nawet można dojrzeć ów słowa na broni czy tarczy, zaraz obok innych symboli. Ognik zbliżył się wątpliwym lotem do Domenica migocząc. Pojawiał się to z jednej to z drugiej. Mamił i wprowadzał w trans. Krasnolud odpowiadał rytmicznymi ruchami barków i balastowaniem toporzyskiem. W końcu pchnął w miejsce gdzie powinien znajdować się ognik, ten jednak zdołał przesłać elektryczność na ostrze, drewniany jednak trzonek był przyzwoitym izolatorem. Połaskotany brodacz przerwał cichą inkantację i z uniesionym mithrilem naparł na przeciwnika. Tym razem jego zaklęcia rozbrzmiało po sali.
-WYPIERDALAÆ!- wstrząsnęło zebranymi istotami, na chwilę wyrwało z tańca śmierci ognika, ten został rozcięty na poły brzytwą. Nie było tutaj jednak końca, zaraz po tym lewostronnym cięciu nastąpiła druzgocąca powtórka od góry. Aby powrócić do dobrej pozycji brodacz jeszcze obrócił się, niby to nonszalancko kolejny raz zahaczył o materię błędnej materii. Stał wyprostowany, gotowy do działania, z twarzy nie schodził uśmieszek, nikt o tym jednak nie wiedział.

Elrond Ñoldor:
Na samym końcu pochodu maszerującego schodkami szedł elf. Coś go tknęło, jakaś myśl ulotna. Zmarszczył brwi i zrozumiał. Tak oto zamordowano jego byłego nauczyciela. Wprawdzie nigdy nie przejawiał w jego kierunku jakiś większych pokładów przyjacielskich emocji, ale trochę mu było żal że z padołu ziemskiego zszedł kolejny członek Paktu. Wcześniej Melitele, ktoś był chyba jeszcze po niej... Nie pamiętał. Pamięć zawodzi.
- Wypierdalać! - usłyszał w oddali. Odgonił złe myśli i ruszył dziarskim krokiem. Wiedział że walka może nadejść dla jego drużyny w każdej chwili. W końcu byli setki metrów pod powierzchnią ziemi, a w takich miejscach nie trudno o coś, co będzie chciało nas zabić dla spożycia albo z samej uciechy z zabijania.
- Qaii! - krzyknął, a poprzez dłonie uformował się nad magicznym kryształem pocisk wirujący, emanującym złem, śmiercią, lękiem. Po upływie niespełna sekundy Tchnienie ÂŚmierci znacząc swój lot czarnym dymem, mknęło w kierunku Domenica.
- Padnij! - krzyknął elf trzymając zaklęcie na wodzy telekinezą. Gdy zdezorientowany krasnal usłyszał głos elf i padł. Usłyszał przeraźliwy pisk konającej dyszy. Allpin który zamierzał zaatakować przedstawiciela niskiej krępej rasy, oberwał zaklęciem prosto w pierś, a teraz rozwiewał się jak we śnie...

(czar: tchnienie śmierci; telekineza)

Allpin: 1/2
Błędny ognik: 3/4

Hagnar Wildschwein:
//Dzięki za dopisanie ofiar, zapomniałem. BTW: Moje zaklęcie było prawdziwe! Funkcjonuje ogólnie i o dziwo działa :D//

Gunses:
//Ale na co wy czekacje? Jesteście na tyle dobrymi graczami, że nie potrzebujecie mojej akceptacji. Po prostu walczcie ; ]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej