Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia

<< < (21/34) > >>

Mantos:
- Krasnoludzie, podejdź no tu - rzekł Mantos
Gdy Domenic znalazł się obok elfa, ten zabrał jego worek i wrzucił tam złoto, po czym oddał go właścicielowi.
- Tylko niczego nie zgub - dodał zakonnik i poklepał go po ramieniu.

Hagnar Wildschwein:
-Ta jest- odparł krasnolud upychając łup do wora. Po krótkim załadunku przerzucił imponujących rozmiarów worek przez ramię i ruszył w kierunku wyjścia. Nie robiły na nim wrażenia wiekowe całuny i poroża. Błyszcząca stal, tarcze i inne majstersztyki również nie wzruszały brodacza. Nawet możliwość sprzedaży ich zamarła gdzieś głęboko kiedy spojrzał na rozmarzonego Gunsesa. Stanął w progu i oparł się na toporze. Czekał.

Gunses:
//Elrond. Trzy pierwsze mikstury mają silnie zieloną, lecz krystaliczną zawartość. Ciecze te zawierają jakby nici jaśniejszego koloru, lecz ty czujesz z nich emanującą magiczną moc. To samo z kolejnymi trzema czerwonymi i dwiema fioletowymi miksturami. Ostatnia mikstura jest czarna i mętna.

Gunses zauważył, że Domenic jak i Mantos nie mają już nic do roboty. "Trzeba się ruszyć" - pomyślał
- Elrondzie, kiedy już skończysz dogonisz nas. Postaramy się jednak zbytnio nie oddalać. - po tych słowach Gunses przemierzył powtórnie komnatę wzrokiem, chcąc zapamiętać każdy szczegół. Po opuszczeniu pomieszczenia grupa skierowała się dalej korytarzem. I tutaj były rzędy kolumn i posągów. Kierowaliśmy się dalej, aż dotarliśmy do komnaty która była chwilowym powiększeniem całego korytarzyka. Z przeciwległej do naszego korytarza ściany wychodził identyczny korytarz. W tej sali, jakże wysokiej i szerokiej stały tylko cztery, za to potężne kolumny w kątach sali. Sala była pozbawiona wystrojów, tylko na ścianach wyobrażone były płaskorzeźby. Dodatkowo na jednej z bocznych ścian widniało sześć wystających kamieni z małym rzeźbami nań.
Pierwszy z nich wyznaczał rozwartą księgę. Widniały na niej liczby układające się w lata. Dawne, zamierzchłe lata.
Drugi z kamieni wystających ze ściany przedstawiał lupę badacza. Zapewne podobne używane były przez starszych mędrców w celu poszukiwania odpowiedniego szlaku czy traktu na mapie.
Trzeci z wyrzeźbionych kamieni obrazował jakoby zamknięte oczy, uszy i usta zakryte dłonimi.
Czwarty kamień miał wyrzeźbioną linię kilku malutkich śladów bosych ludzkich stóp. Jak gdyby miniaturowy człowiek przeszedł się po kamieniu znacząc go śladami.
Przed ostatni kamień, pięty z kolei, wyrażał zamek i wieżę zamkową. Były one jednak uszkodzone, wieża rozdarta na pół, a zamek wyglądał niczym stare dworzyszcze z koszmarów.
Ostatni, szósty już kamień przedstawiał koronę królewską.

- Hmmm... - zamruczał Gunses ścianie.

Hagnar Wildschwein:
-Tak na moje oko to układa się to w historyję... Można jednak i dopatrywać się tu obrazów z życia, ale to nie na mój brodaty umysł.- powiedział krasnolud i ruszył dalej korytarzem. Mimo to obraz płaskorzeźb utkwił mu w umyśle, bowiem nie było to czymś zwyczajnym... Czymś co już mógł zobaczyć w tej cywilizacji. Wiadomo przecież, że co nowe dla krasnoluda może okazać się zgubnym.

Gunses:
Wampir popatrzył ze zdziwieniem na odchodzącego Krasnala, po czym spojrzał z takim samym zdziwieniem w stronę reszty grupy...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej