Tereny Valfden > Dział Wypraw
W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia
Gunses:
Tak oto wspólnymi siłami zabiliśmy powtórnie Księżycowego Czarownika.
- Hmm... Może znajdziemy w tej sali coś ciekawego...
Mantos:
Mantos zaczął przeszukiwać pomieszczenie...
Elrond Ñoldor:
A elf skierował się do stołów alchemicznych. W Pakcie wybrał sobie Alchemie jako specjalizację więc ciekawiło go jakie substancje czy eliksiry mogły przetrwać próbę czasu i nadawać się jeszcze do użytku...
Gunses:
//Mantos. Przy ścianie, między lewym filarem komina, a starą dębową szafą znajdujesz spory metalowy kufer.
//Elrond. Buteleczki, chociaż zakurzone, skrywają w sobie mikstury. Niektóre nie przetrwały, inne natomiast wydają się być całkiem dobrze zachowane.
Pomieszczenie nie jest zrujnowane, a świadczy to tylko o jednym. Z tego pomieszczenia nikt nie uciekał, nikt go nie zdobywał. Przyszedł czas, kiedy właściciel tej sali, tych ksiąg, alchemicznych flakonów zdecydował się opuścić to miejsce. Oto pierwszy raz natrafili na oznaki życia. Nie śmierci. ÂŻaden wilkołak tu nie wszedł, żaden rabuś nie zapuścił się tak głęboko. To właśnie tu żyła rozwijała się najpierw cywilizacja Draconów, a później Wampirów. Tak... Sal takich jak ta jest mnóstwo. I są prawdopodobnie w takim samym stanie. Oni tu żyli. Widać to na każdym kroku. ÂŚciany obwieszone trofeami i bronią. Chociaż dawniej pomieszczenie to należało do Dracona, to po wiszącej broni łatwo stwierdzić, że następnym właścicielem był Wampir. Gunses nie mógł się na patrzeć. W tym czasie Mantos otworzył skrzynię, w której znajdowało się 1500 sztuk złota.
Elrond Ñoldor:
Elf ocalałe mikstury poukładał obok siebie po kolei je licząc i sprawdzając ich zawartość. Chciał je zabrać do Paktu.
// co widzę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej