Tereny Valfden > Dział Wypraw
W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia
Mantos:
Mantos stał w miejscu i też patrzył.
Elrond Ñoldor:
Elf przyjrzał się eliksirom. Nie mógł w żaden sposób wydestylować składników by przepadać z czego wywary się składają. Nie miał na to czasu, ani przyrządów. Stare stoły z aparaturą dawno przeżyły dni swej świetności. Zabrał mikstury i ruszył za grupa. W końcu doszedł do Gunsesa i jęknął.
- Hmmm... W takim czymś chciałbym mieszkać - powiedział wskazując stare dworzyszcze.
Hagnar Wildschwein:
Stąpanie krasnoluda już niemal nie dobiegało uszu podziwiających twórczość na ścianie. Jedynie wprawne oko mogło dostrzec cień w oddali. Niewątpliwie Domenic chciał dotrzeć do celu wyprawy... Wiedział, że i tam czeka kolejna przygoda i kolejny łup. Czeka tam również możliwość rehabilitacji po omamach czarownika, który, co tu dużo ukrywać, zniszczyłby krasnoluda gdyby nie pomoc towarzyszy.
Gunses:
Gunses wywrócił oczami patrząc na oddalającego się Domenica. Podszedł do ściany, aby przyjrzeć się uważniej sześciu wystającym kamieniom. Dotknął jednego i poczuł, że kamieniem można poruszać. Nacisnął nań, a kamień automatycznie cofnął się i skrył na kilkanaście centymetrów w murze. Wampir odsunął się lecz nic się nie wydarzyło. Kamień po kilkudziesięciu sekundach nic nie robienia wrócił na swoje pierwotne miejsce. Znów wystawał, razem z piątką innych ze ściany...
Mantos:
- Hmm, a może staniemy na wszystkie razem? Jeśli to nie podziała możemy spróbować wciskać je po kolei.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej