Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kłusownicy

<< < (8/13) > >>

Gordian Morii:
-Nie mam pojęcia. Ale dziwi mnie jeszcze jedno. Livia mówiła że ten obóz tutaj jest największy i możemy się w nim spodziewać około 10-12 kłusowników, a tutaj sami widzieliście.- odpowiedział- Nie będziemy oczywiście ganiać za nimi po lesie. Załatwimy jeszcze ten ostatni obóz i wracamy do miasta powiedzieć o wszystkim Livi. Jeżeli ona albo myśliwi odkryją jakieś inne obozowiska, to wtedy postaramy się je usunąć.- ciągnął dalej elf. -A tu znowu co się stało?- zapytał ze zdziwieniem gdy opuścili las.

//: Wychodząc spod osłony gęstych drzew grupa musiała przejść przez porośniętą trawą równinę. Uwagę elfa zwróciła jednak nienaturalność łąki. Co jakieś 5-10m nad ziemią wznosił się sporej wielkości kopczyk. Wyglądało to jakby stado olbrzymich kretów uwzięło się na ten kawałek gruntu i swymi korytarzami poprzecinały go na całej długości.

Foltest:
- A to co? - Wampir wyostrzył zmysły i przeszedł kilka kroków do przodu by zobaczyć coś więcej.
Wyostrzenie Zmysłów

Gordian Morii:
//: Nikt nie odpowiedział... Każdy tylko stał i przyglądał się dziwnym kopcom. Elf zaproponował aby grupa nie przechodziła przez środek pola ale nadkładając kawałka drogi obeszli je, na co grupa przystała bez problemu. Jak postanowili, tak zrobili. Byli już daleko za ostatnim z kopczyków gdy poczuli wstrząs ziemi. Wampir dzięki wyostrzonym zmysłom działał najszybciej. Skoczył w stronę elfa odrzucając go w bok. Dokładnie 5 sekund później w miejscu gdzie stał elf pojawiła się uzbrojona w parę wielkich szczypiec głowa wielkiego owada. Chwilę później z ziemi wyłoniło się jeszcze pięć takich bestii. Nie było wyjścia trzeba było stawać do walki lub umierać...

6x Ankheg
Nazwa:

Ankheg


Opis:

Ankheg swym wyglądem przypomina wielkiego karalucha. Jego długie ciało o segmentowym odwłoku waha się w granicach 2-3m, choć zdarzały się pojedyncze osobniki, które sięgały nawet 4m.  Porusza się na sześciu długich, pająkowatych odnóżach. Są one pokryte częściowo grubą szczeciną i zakończone hakowatym szponem. Odrastające w przedniej części cielska dwie kończyny służą, jako narzędzie chwytne i są używane podczas walki. Korpus i głowa pokryta jest twardym, chitynowym pancerzem w kolorze brunatnym lub żółtym. Niewielka paszcza uzbrojona jest w ostre zęby. Poniżej znajdują się dwa sporej wielkości kleszcze. Te śmiercionośne szczypce bez problemów przedzierają się przez podziemne niedogodności. Gruby korzeń drzewa, czy twardy gliniasty grunt nie stanowi dla nich żadnej przeszkody Dzięki długim czułkom  Ankheg ma "kontakt" z powierzchnią wyczuwając drgania ziemi na odległość nawet 200m. Odwłok o zbudowany z licznych segmentów, zwęża się delikatnie ku końcowi, gdzie widnieje ostry szpikulec, przypominający żądło.

Walka:

Ankheg wyczuwając drgania ziemi wyskakuje na oswoją ofiarę próbując wciągnąć ją pod ziemię. Jeżeli mu się to nie uda, staje do walki używając do walki szczypiec. W ostateczności gdy są już zmuszone do ucieczki potrafią plunąć we wroga kwasem.

Ataki:

Atak kwasem - Ankheg produkuje silne kwasy trawienne, które może wykorzystać podczas walki. Wydala ze swej paszczy strumień kwasu długości do 9 metrów.

Atak kleszczami - Potężne kleszcze Ankhega są zdolne przeciąć w pół wojownika, który jest nawet w płytowej zbroi.

Atak żądłem- Gdy Ankheg powali swego przeciwnika może spróbować przygwoździć go do ziemi swym wyrastającym z odwłoka żądłem, wprowadzając jednocześnie do ciała ofiary enzymy trawienne, które rozpuszczając kości pomagają na transport zwłok wgłąb ziemi.

Atak spod ziemi - naturalnym środowiskiem Ankhega są podziemne tunele. Wyczuwa wszelkie ruchy na powierzchni, atakując z zaskoczenia swe ofiary.

Atrybuty:

+Duża szybkość,
+Wyczuwanie drgań,
+Nasłuchiwanie,
+Zauważenie,
+Potężny atak.
+Chitynowy pancerz
-Wrażliwość na światło

Trofea:

2x żuwaczka, 8x płytki pancerza, 6x szpon, żądło

Rohgard:
 - Sześć Ankhegów... Bladź! - Zaklął Ork wyciągając zza pleców swój oburęczny topór. - Jednego jest ciężko powalić, a nam trafiło się całe, piękne, sześć.
 Rohgard opluł ostrze topora. Towarzysze prawdopodobnie nie zwracali na to uwagi. Był to jednak swojego rodzaju rytuał. Zaledwie piętnaście lat temu stał dumnie na polach Valfden w wielkiej bitwie, o której słuch zaginął. Wszystko to wydawało się takie świeże, wczorajsze. Czuć było zapach orkowej i ludzkiej krwi. Kiedyś wszystko było inne...
 - Tańcz śmierci! - Zakrzyknął ork wyrywając się do biegu. Pierwszego Ankhega miał na wyciągnięcie topora. W głębi duszy jednak wątpił, aby udało im się poradzić ze wszystkimi sześcioma.
 Rohgard doskoczył do pierwszej bestii stając tuż naprzeciwko niej. Topór uniesiony wysoko w górę spadł z potężną siłą tnąc z ukosa. Szybkie jak błyskawica odnóża Ankhega zablokowały cios narażając orka na utratę równowagi. Wytrącony topór upadł tuż obok leżącego już Rohgarda. Potężne żuwaczki zbliżyły się do jego twarzy chcąc zmiażdżyć czaszkę. Ork uniósł prawą stopę i kopnął z całej siły w chitynowy pancerz osłaniający podbrzusze Ankhega. Pół sekundy przerwy w walce wystarczyło, aby ork dobył wbitego w ziemię topora i przeorał nim ohydną mordę bestii. Buchnęła zielona krew...

[Walka Toporem IV, Klasyczne uderzenie, Kondycja]
 
 

Gordian Morii:
//: ÂŁadnie ;]
Wielki owad uderzonym jeszcze większym ostrzem topora zaczął zwijać się w konwulsjach. Wyglądało to strasznie... Kłapiąca wielkimi szczypcami bryzgająca krwią bestia zdychając wydawała straszliwe piski, wreszcie pisk ustał, a ciało owada przestało się ruszać Ankheg zdechł.

Gordian przy pomocy Foltesta szybko wrócił do pionu łapiąc za miecz. Ankhegi rozbiegły się we wszystkie strony okrążając podróżnych. Elf rzucił się na jednego z nich. Szybkie ciosy miecza zostawały początkowo parowane przez przednie odnóża bestii. Wkrótce jednak chityna ustąpiła srebru i obydwie nogi odpadły bezwładnie na ziemię. Gordian zamachnął się i z wielką siłą uderzył w łeb pozbawionej przednich nóg bestii. Miecz trafił idealnie rozszczepiając czaszkę Ankhega na pół, który podobnie jak ten zabity przez orka zaczął się wić i na końcu zdechł. -Kolejny z głowy- pomyślał elf, gdy nagle poczuł, że coś go złapało za nogę. Inny z Ankhegów zaatakował elfa i mocnym pchnięciem przewrócił go na ziemię. Elf upadł na brzuch lecz bardzo szybko obrócił się na plecy aby widzieć swego napastnika. Wielki robal chciał zaatakować żądłem, lecz elf nie pozwolił mu na to zręcznie unikając pchnięć. Będąc w ciągłym ruchu trudno było uderzyć mieczem więc elf złapał za runę i krzycząc -Heshar!- skumulował w niej energię tworząc ognistą kulę. Magiczny pocisk szybko się powiększał i gdy osiągnął już największą wartość elf uderzył nią w nieopancerzone podbrzusze owada. Ogień poparzył ciało Ankhega. Szybko też złapał za sztylet i uderzył nim kilkakrotnie w poparzenie dostarczając owadowi jeszcze większych cierpień. Bestia uciekła znad elfa i próbowała wkopać się w ziemię. Nim to uczyniła elf złapał za leżący na ziemi miecz i wbił go w odwłok rannego Ankhega. Bestia nie zdążyła się zakopać. Padła trupem.
Walka mieczem V, Walka sztyletem IV,  Klasyczne pchnięcie, Pchnięcie, Potężny cios
3/6

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej