Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kłusownicy
Foltest:
Wampir przyglądał się całemu zajściu i po chwili stwierdził: Tja, takich właśnie rekrutów armia potrzebuję. Dobrze, ruszamy dalej?
Gordian Morii:
//: Za namową wampira grupa poszła dalej, zostawiając truchła bestii na posiłek ptakom. Szli dość szybko acz nie można powiedzieć, że im się spieszyło. Cały czas ich przewodnikiem był czerwony ognik, który od ogniska obozowego zapewne pochodził. Wskazywał im ten punkcik drogę do obozu kłusowników... jak przynajmniej sądzili... Droga, którą na początku uważali za błahą stała się dość mozolna i męcząca zarazem, toteż gdy wreszcie dane im było wyjść na grunt pewny porośnięty trawą, jakaś wewnętrzna radość przepełniła wszystkich. Nareszcie doszli na miejsce. Na samym skraju klifu stały dwa namioty i ognisko przygasające, którego nikły blask wskazywał podróżnym kierunek. Jedną tylko rzeczą, która wojownikom wydała się dziwna był ten spokój i cisza przepełniająca obóz. Czyżby się spóźnili? Przyczajeni za rozłożystym krzewem jałowca obserwowali obóz...
Foltest:
Wampir spoglądając na obóz, złapał za trzon miecza i półszeptem mówił do swoich towarzyszy: Może to zasadzka. Albo po prostu poszli kłusować.
Gordian Morii:
-Nie ma co tutaj tak stać. Miecze w dłoń i idziemy sprawdzić co i jak.- rzekł elf do pozostałej dwójki. -Tylko cicho.- rzekł szeptem i korzystając z poznanej umiejętności cichego poruszania się powoli ruszył w stronę obozowiska, cały czas przygotowany do walki.
Foltest:
Wampir powoli wyciągnął miecz z pochwy, wyostrzył zmysły i ruszył za Gordianem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej