Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Ruin
Sirius:
-Dobra elfie, dajemy.- Wyszedłem spod truchła bestii i szybko ustawiłem się obok mego towarzysza, który właśnie wyciągał miecz. Tym razem zabicie bestii należało do niego, ja miałem ją tylko spokowolnić na tyle, na ile potrzeba. Postanowiłem zacząć klasycznie: strzała w każdą kończynę. Zacząłem od przedniej prawej. Dokładnie wpatrując się w bestię, która zamarła i strzygła na nas uszami, równocześnie wpatrując się w zwłoki swego towarzysza, wycelowałem tuż poniżej kolana, jeśli ten potwór mógł mieć kolano. Celnie wymierzyłem i strzeliłem. Nie zobaczyłem momentu, kiedy strzała wbiła się nogę. Ja ten moment usłyszałem. Okropny, przeraźliwy dźwięk powodujący swędzenie pod paznokciami. Wilkołak bardzo się wkurwił. Ruszył na nas, swą prawicę przycisnął do barku i tak podbiegł, kulejąc i skamląc. Lecz wciąż był groźnym przeciwnikiem. Miałem nadzieję to zmienić. Jako że wilkołak z strzałą wbitą w łapę próbował nas okrążyć, strzeliłem ponownie. W pierś. Tym razem efekt był piorunujący. Wilkołak złożył się na ziemi, wyjąc potępieńczo i zostawiając zadrapania na kamieniach.. Niestety, błyskawicznie się podniósł. Wciąż był na tyle sprawny, by do nas doskoczyć. W jego oczach zobaczyłem nienawiść, i ... strach ? Nie ważne, starałem się nie wnikać w jego hipnotyczne ślepia, szczególnie że towarzyszący mi elf wzniósł swój miecz nad głowę i z cichym sykiem ruszył na wilkołaka...
______________________________________
Walka łukiem IV, Mistrzowski łuk, celny strzał
Gunses:
//Sado. Post rewelacyjny.
// Nagle, inny z wilkołaków na placu wyskoczył do góry i szybował w stronę Elfów. Gdy był 5 m nad ziemią, zza waszych pleców wyskoczył drugi Wilkołak. Odwróciliście się i spostrzegliście, że w miejscu gdzie stał wędrowny badacz starożytnych budowli, znajdują się tylko ciuchy. Spotkali się w locie, złapali i razem trzęśli o płyty placu. Zaczęła się ostra walka. Wilkołak zza waszych pleców zaczął okładać pobratymca pięścią. Tamten jednak nie dał za wygraną, wyrwał się, złapał za łapę wilkołaka i cisnął nim w stronę kamiennego murku. Cetoe Retheis złamał resztki stalowego ogrodzenia, roztrzaskał swym ciałem murek i znikł w czeluściach lasu. Jego przeciwnik ruszył za nim, jednak po chwili Cetoe Retheis wyskoczył z lasu przewracając swego pobratymca. Retheiscetoe przycisnął swego rywala ciałem, ale ten wgryzł się w bark Cetoe Retheis. Wilkołak zawył, ale nie dał za wygraną, wbił swą paszczę w szyję Wilkołaka, po czy rozerwał ją, połykając mięso i krew. Drugi wilkołak, puścił Cetoe Retheis i zawył z bólu, a nasz kompan wykorzystał to, trzasnął pięścią Wilkołaka w paszcze, a później szybkim ruchem, wbił łapę w klatkę piersiową wilkołaka, kalecząc się o żebra, znalazł serce i wyrwał je. Bestia padła martwa, a Cetoe Retheis wyskoczył w niebo w potężnym skoku…
//6/8
//Strzały ze srebra, mają tylko srebrny grot.
//Wilkołak Gordiana i Siriusa nadal na was pędzi.
Gordian Morii:
-Zmiana planów. Ty strzelasz ja idę w zwarcie.- rzekł do Siriusa elf. Gordian przyglądał się działaniom młodego elfa, który mimo niedużej praktyki z łukiem radził sobie wybornie. Srebrne strzały kolejno ze świstem opuszczały palce elfa. Wbijając się w ciało w ciało wilkołaka. Teraz przyszedł czas na miecz. Gordian uniósł miecz i ruszył biegiem na ranną bestię. Wilkołak zaatakował pierwszy uderzając swą długa i silną łapą przez napierśnik elfa. Mithril jednak zapewnił Gordianowi doskonałą obronę przez co mógł momentalnie skontrować, czując na sobie tylko siłę uderzenia. Srebrne ostrze błysnęło w bladym świetle ognistej aury drakona, uderzając w łapę wilkołaka, który zawył przeraźliwie jakby wołając pomocy i ponownie uderzył w elfa. Gordian cudem uniknął ciosu uchylając się przed wielką łapą wilkołaka. To pochylenie dało mu idealną pozycję do pchnięcia i nim wilkołak zdążył się cofnąć elf dwa razy wbił miecz w jego tors. Wilkołak nie mógł wytrzymać więcej, strzały Siriusa i ciosy Gordiana osłabły go tak że mógł już tylko niezgrabnie machać łapami i kłapać paszczą. Groźną paszczą. Elf odskoczył do tyłu przed kolejnym ciosem i pchnął w otwartą paszczę wilkołaka. Bestia padła. Wycie, które rozdarło powietrze chwilę wcześniej przyniosło pomoc, ale nieco spóźnioną. Elf poczuł silne uderzenie po czym odleciał na parę metrów w przód szczęśliwie jednak lądując na obficie rosnącym pośród drzew mchu. Mimo bólu w klatce odwrócił się i powoli powstał w jego kierunku wolnym krokiem zbliżał się kolejny wilkołak. Elf zaczął powoli i niezdarnie podnosić się z ziemi. Nie był przygotowany na kolejną zbliżającą się na dwóch wilczych łapach walkę.
Walka mieczem IV, Kobra, Klasyczne pchnięcie, Pchnięcie, Wytrzymałość na ból, Hart ciała
Sirius:
No ale od czego towarzysz miał mnie, swojego anioła stróża? Zignorowałem resztę pola bitwy, i zwróciłem się ku wilkołakowi, który zbliżał się do Gordiana. Zawsze sądziłem, że wilkołaki są głupie, co tym razem miało potwierdzenie: mutant zbliżał się do elf nie zwracając uwagi na to, co ma za sobą: na mnie. Jego błąd, pomyślałem. ÂŚmiertelnie spokojny wyjąłem cztery strzały, i dwie z nich przytrzymałem ustami, resztę zaś załadowałem na cięciwę. Spokojnie wymierzyłem i strzeliłem. Dwie strzały trafiły po dwóch stronach kręgosłupa i przebiły skórę, docierając do żeber. Wilkołak zaskomlał i zatrzymał się jak sparaliżowany. Obrócił się do mnie, co dało czas mojemu towarzyszowi na podniesienie się z ziemi i ciche zabójstwo. Widząc jego gesty, domyśliłem się co mam zrobić. Zacząłem hałasować, jakby od tego miało zależeć moje życie; po części tak było. Zobaczyłem, że Gordian podnosi miecz i cicho podbiega do wilkołaka, skonfundowanego moim zachowaniem. Nie dałem wilkołakowi szansy na zaatakowanie mnie, jedyne co musiałem zrobić, to poczekać, aż miecz Gordiana, który właśnie szykował się do ciosu od tyłu w serce bestii. Zrobiłem więc, co musiałem. Lekko schylając się, strzeliłem do wilkołaka, tak, by strzała uderzyła o kamienie pod jego łapami. Lekko cofnął się...
________________________________________
Walka łukiem IV, Mistrzowski łuk, celny strzał, Strzał dwoma pociskami
Gunses:
//Gordian. Za plecami idącego na ciebie, dość powolnie Wilkołaka pojawił się Cetoe Retheis. Złapał Wilkołaka za ramie i odwrócił. Wilkołak nie był przygotowany na to, że dostanie paszcze od swego pobratymca i dzięki temu, uderzenie Cetoe Retheisa było tak potężne, że Wilkołak odleciał i uderzył w drzewo. Widocznie zdenerwowany, pozbierał się po upadku, rzucił się na Retheicetoe, ten jednak szybko wyprowadził własne ataki. Przez chwilę Wilkołaki siłowały się, potem turlały się, co chwila okładając się pazurami, znacząc swe ciało licznymi szramami. Chwila dekoncentracji Wilkołaka pozwoliła Cetoe Retheis na potężne uderzenie łapy zakończonej pazurami. Łapa rozerwała gardło Wilkołaka, tym samym uśmiercając go. Cetoe Rethei pozbierał się z klęczek, spojrzał na Gordiana, chciał chyba cos powiedzieć, ale nie wyszło mu. Po czym odskoczył za kilka drzew i tam się skrył, jak gdyby zawstydzony tym co zrobił.
//8/8 Wszytkie martwe.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej